Ekspresyjno-podróżniczo-kuliarny blog dla wszystkich zakręconych ludzi jak Ja. Luźne myśli ciasnego umysłu. Przemyślenia ciekawe - choć czasami kontrowersyjne.
RSS
piątek, 24 maja 2013

Jako wielki fan kuchni azjatyckiej ostatnio zakochany jestem w kuchni tajskiej. Zainteresowałem się najbardziej zwłaszcza popularnym daniem, które można przygotować w niespełna 20 minut.
Ważna jest tylko kolejność wrzucania kolejnych składników do woka i dobranie odpowiednich przypraw, które nadadzą tej potrawie wyjątkowego smaku i aromatu - Pad Thai to jedno z najpopularniejszych dań w/w kuchni, oparte na makaronie ryżowym, kiełkach fasoli i orzeszkach ziemnych.
Wyjątkowe jest w nim to...że każdy kęs pełen jest świeżego smaku kolendry, limonki i chilli jednocześnie.

Oto znakomity przepis na Pad Thai - prawdziwa Tajlandia na Waszych stołach kochani :

Składniki dla dwóch osób:

100 g makaronu ryżowego
3 łyżki oleju sezamowego lub orzechowego
2 łyżeczki obranego i drobno startego imbiru (lub imbir w proszku)
2 ząbki drobno startego czosnku
kawałek papryczki chili drobno posiekanej
1 mała papryka czerwona pokrojona w paseczki
1 mała cebula czerwona, pokrojona w piórka
100 g pora opłukanego i pokrojonego cienkie kawałki
1 jajo
10 krewetek (obranych i oczyszczonych)
200 g kiełków fasoli mung świeżych lub z puszki
garść mięty i garść kolendry
limonka i orzeszki ziemne potłuczone (garść)

Sos:

2 łyżki octu ryżowego, 3 łyżki sosu rybnego, 1 łyżki pasty tamaryndowej, 1 łyżka soku z limonki, 2 łyżeczki miodu, 1/2 łyżeczki płatków chili.

Przygotowanie:

Krewetki doprawić solą, pieprzem, sokiem z limonki i odrobiną sosu sojowego, obtoczyć dokładnie i wstawić do lodówki na minimum godzinę (im dłużej tym lepiej). Do rondelka wrzucić wszystkie składniki sosu, dokładnie wymieszać i zagotować. Gdy tylko zacznie wrzeć, odstawiamy na bok i zajmujemy się daniem głównym :) Makaron ryżowy wrzucić do wrzącej wody i (już bez gotowania) trzymać 3 minuty aż zmięknie. Odcedzić i również odstawić na bok.

Na dużej patelni lub w woku rozgrzać parę kropel oleju sezamowego (orzechowego) i po chwili wrzucić pokrojoną cebulę, posiekany lub rozgnieciony czosnek, imbir, papryczkę chilli, kolendrę i lekko podsmażyć. Po chwili dodać paprykę, por i podsmażać 2 minuty. Odsunąć warzywa na bok patelni, wbić jajko i dokładnie wymieszać z resztą składników. Wrzucić krewetki i podsmażać wszystko około 2 minuty.

Po tym czasie dołożyć kiełki, makaron ryżowy, wymieszać wszystko i zalać wcześniej przygotowanym sosem. Wyłożyć na talerze, posypać prażonymi orzeszkami i udekorować liśćmi mięty. Położyć na talerzu cząstkę limonki, aby każdy mógł sobie polać danie sokiem wg gustu.

To danie znakomicie odda smak orientu i spowoduje, że zakochacie się z całego serca w Tajlandii - poza Pad Thai zjawiskowość Tajlandii oddają również  zupa krewetkowa, zupa tom kha gai, kurczak w zielonym curry, kurczak z orzechami, tajska sałatka owocowa (nie dajecie się zmylić nazwie - sos do niej to diabelnie ostra mieszanka chili z czosnkiem) czy też klejący się ryż z mango.

Smacznego moi mili :)
Nie zawiedziecie się :)

19:18, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 maja 2013

Mimo,że nie jest to sportowy blog oglądając wczorajszy finał Pucharu Króla Hiszpanii pomiędzy Realem Madryt a Atletico Madryt nie mogę przejść obok tego spotkania obojętnie.

Jako kibic Valencji (anty fan Realu i Barcelony) niestety jestem mocno zniesmaczony zachowaniem sporej grupy piłkarzy "Królewskich",którzy nie potrafili po męsku znieść porażki nad lokalnym rywalem.
Możesz dominować na boisku,mieć wiele "setek" ale przegrywasz - co się tyczy graczy Realu, którzy nie wykorzystali swoich sytuacji i przegrali.
Football to życie,raz na wozie,raz pod wozem...dziwię się frustracji fanów Realu,którzy wieszali psy na osobie sędziego - który jak dla mnie nie poddał się atakom i ZNAKOMICIE prowadził mecz.

Ekipa Atletico wypunktowała zasłużenie gospodarzy i nie dała się sprowokować nabuzowanym graczom Realu,którzy nie wytrzymali ciśnienia i cud,że tylko CR 7 wyleciał z boiska.

Szanuję bardzo Atletico za ich styl gry w tym sezonie - zasłużyli na Copa Del Rey.
Co do Mourinho,który żegna się z Madrytem -  w tym sezonie nie jest wielki,sam siebie przecenił.
Sezon bez trofeum zwłaszcza,że Barcelona grała tak ogromny piach,tak że aż zęby bolały. Zresztą jak mówi klasyk "mężczyzn poznaje się nie po tym jak zaczynają ale jak kończą".
A jak skończył Mou to wszyscy mieli okazję wczoraj zobaczyć kiedy wyleciał za niewyparzoną...buzię.

Brawa dla Atletico.
Jednak można pokonać galaktycznych i to na ich terenie.
Piłkarze Diego Simeone,którzy zapewnili sobie już trzecie miejsce w Primera Division w przeciwieństwie do Realu rozgrywki kończą z podniesioną głową.

Niestety po meczu porażki nie mogli znieść fani Królewskich,którzy wszczęli awantury na mieście - zero kultury.
Dzicz i dresiarstwo.

10:38, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 maja 2013

Stolica Macedonii to miasto,które miałem nie tak dawno okazję służbowo odwiedzić spowodowało,że byłem i nadal jestem oczarowany Skopje.
To miasto gdzie dominujący betonowy socrealizm przeplata się z architekturą osmańską,a wszystko od kilku lat "przykrywane" jest tłumem pomników oraz nowymi budowlami w stylu antycznym.

Będąc w Skopje na bank warta do zobaczenia jest Stara Charsija - czyli stara handlowa dzielnica turecka,teraz albańska,więc zachowała charakter.

Nie można też zapomnieć i wejść koniecznie na wzgórze Vodno - piękny widok na miasto nocą,za dnia można sobie tam urządzić fajny spacer.

Podobna rzecz ma się do Kanionu Matka,gdzie można wspiąć się do pięknych ruin monasteru z widokiem na kanion,prowadzi do owych ruin ścieżka - o nią najlepiej pytać w restauracji,aczkolwiek wspinaczka do najlżejszych nie należy.
Godzinny rejs po jeziorze + zwiedzanie jaskini w okolicach kanionu kosztuje 400 denarów (25zł),można również wypożyczyć kajak by popływać po kanionie.

Na kupno pamiątek polecam Bit Pazar- prawdziwy Orient.

Ogólnie teraz Skopje jest wielkim placem budowy,gdzie wszędzie coś budują ze względu na projekt Skopje 2014.
Naprawdę nie sądziłem,że to miasto ma aż tak wspaniałe miejsca do zaoferowania niemal za darmo.Zamierzam tam niedługo wrócić.

17:32, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 maja 2013

Sezon grillowy w pełni - WRESZCIE :)
Chyba jesteśmy stworzeni do grillowania (nie tylko mięs) na świeżym powietrzu.
Czasami zauważam niestety, że spora grupa rodaków źle dobiera marynaty do grillowanych mięs, które z takim uwielbieniem pochłaniamy.

Marynaty w końcu to klucz do udanego przyjęcia na świeżym powietrzu, bo dzięki nim mięso robi się bardziej miękkie i zachowuje soczystość.

Oto wg. mnie 3 najbardziej popularne i często przeze mnie używane marynaty do grillowanych potraw:

Marynata imbirowa
Do małej miseczki wlej 6 łyżek oliwy, sok z cytryny oraz wsyp odrobinkę cukru i dodaj starty imbir (2 łyżki) i wyciśnięty czosnek (2 ząbki).
Do woreczka włóż mięso lub warzywa i zalej tak przygotowaną marynatą.
Zawiąż szczelnie i marynuj ok.8–10 godzin.

Diabelska marynata
Połącz ze sobą 1 łyżkę soku z cytrynki,2 łyżki sosu sojowego,5 łyżek sosu chilli,2 łyżki miodu.
Składniki marynaty dokładnie wymieszaj.
W tak przygotowanej zalewie marynuj mięso wieprzowe lub wołowe przez ok.2 godziny.
Z podanej ilości składników przygotujesz marynatę na ok. 500 g.mięsa.

Marynata prowansalska (najlepsza do karówki z grilla).
Oliwę z oliwek (10 łyżek) wlać do pojemnika, dodać paprykę ostrą w proszku (1 łyżka), zioła prowansalskie (3 łyżki), pieprz i dobrze wymieszać.
1 cebulę drobniutko posiekać,5 ząbków czosnku rozgnieść jak również 2 ziarenka jałowca i dodać następnie do oliwy z przyprawami.
Karkówkę delikatnie rozbić i dobrze obtoczyć w marynacie, zostawić na kilka godzin w chłodziarce (najlepiej przygotować wieczorem przeddzień smażenia).

Gwarantuję kochani, że grill dzięki tym marynatom będzie dla Was wyjątkowy i niezwykle udany - także smakowo.

14:29, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 kwietnia 2013

Za oknem dzisiaj aura nie dopisuje - niestety.
Warto popołudniu zajrzeć do ciekawej książki, która pozwoli się zrelaksować.
Nie tak dawno przeczytałem ciekawą książkę Mario Puzo - "Rodzina Borgiów"
To świetna i dobrze napisana powieść.

Pierwsze co rzuca się w oczy, to doskonale wykreowani bohaterowie.
Autor bardzo dobrze opisuje zarówno ich cechy zewnętrzne, jak i charakter, dzięki czemu łatwo można sobie ich wyobrazić i dopasować do otaczającego ich świata.

Świetna historyczna książka, który mnie wciągnęła bez reszty.
Mario Puzo ukazuje najwyższego zwierzchnika katolików, który zdecydowanie zbyt bardzo przypomina późniejszych donów - nikt nie twierdzi przecież, że historia Kościoła jest krystalicznie czysta...

Kochani - włos na głowie się jeży, jak się widzi (a w zasadzie czyta) jakimi sposobami w tej książce walczono o władzę w instytucji krzewiącej miłość do bliźniego.
Pozycja obowiązkowa, dla lubiących "mafijne" intrygi ukazana w klimatach renesansowych Włoch.

12:15, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 kwietnia 2013

Pyszny, delikatny krem skrywający pyszne biszkopty nasączone mocną kawą z migdałowym aromatem amaretto to deser, który spowoduje, że każdy pokocha Italię.
Moja koleżanka poprosiła mnie o przepis na ten włoski deser by Go przygotować dla swoich przyjaciół.
Podobno zjedli Go w oka mgnieniu aż uszka im się trzęsły :)
Skoro tiramisu mojego przepisu im zasmakowało postanowiłem je tutaj dodać.
Mam nadzieję, że i Wam kochani ono zasmakuje.

Składniki:

300 g. podłużnych biszkoptów
500 g. mascarpone
4 jajka
4 łyżki drobnego cukru kryształu lub cukru pudru
2 łyżki kawy rozpuszczalnej
50 ml likieru amaretto
2 łyżki ciemnego kakao

Wykonanie:

Kawę rozpuścić w niepełnych 2 szklankach ciepłej wody, dodać likier i ostudzić.

Do żółtek wsypać 2 łyżki cukru i utrzeć mikserem na puszysty krem (ucierać przez minimum 15 minut). Dodać mascarpone i wymieszać łyżką.

Do białek (można użyć wszystkie lub tylko 2 białka) dodać szczyptę soli i ubić na bardzo sztywną pianę. Stopniowo wsypywać pozostały cukier cały czas ubijając. Ubijać jeszcze przez kolejne 3 minuty, a następnie połączyć z masą mascarpone.

Połowę biszkoptów na moment zanurzać w kawie. Układać w naczyniach lub w jednym większym naczyniu szklanym lub formie żaroodpornej. Wyłożyć połowę kremu i posypać przez sitko połowę kakao. Ułożyć drugą warstwę powtarzając nasączanie biszkoptów i układanie kremu.

Deser włożyć na co najmniej 5 godzin do lodówki. Przed podaniem posypać tiramisu resztą kakao. Deser podawać schłodzony.

Smacznego.

22:29, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Wreszcie za oknem powitała Nas prawdziwa wiosna.
Jest okazja by do kuchni wprowadzić lekkie dania - między innymi w postaci pierogów.

Przeanalizowałem kilka przepisów na ciasto do pierogów.
Były różne: z dodatkiem jajek czy też samego żółtka, masła lub oliwy.
Proporcje wody też były różne.

Mam swój własny sprawdzony przepis.
Ciasto dobrze się rozwałkowuje i brzegi pierogów bez problemu się zlepiają.
Pierogi po ugotowaniu są miękkie i nie mają gumowego posmaku.

Ciasto do pierogów

Składniki:
500 g mąki pszennej
1 i 1/4 szklanki letniej wody
3 szczypty soli
czubata łyżka miękkiego masła

Do miski wsypujemy przesianą mąkę.
Wsypujemy sól i wkładamy masło.
Powoli dolewamy wodę i mieszamy drewnianą łyżką.
Gdy ciasto zrobi się już gęste, wówczas rękoma zagniatamy.
Wyjmujemy ciasto z miski i na stolnicy (podsypanej mąką) zagniatamy jeszcze przez kilka minut. Ciasto powinno być elastyczne i sprężyste (jeżeli jest zbyt suche, twarde, dolewamy jeszcze trochę wody).
Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na 5 minut aby odpoczęło.
Następnie ciasto cienko rozwałkowujemy.
Szklanką wykrawamy kółka.
Na każdy nakładamy po łyżeczce farszu (kto jaki lubi) i zlepiamy brzegi.
Wrzucamy pierogi na gotującą się, osoloną wodę i gotujemy około 1-2 minut od momentu wypłynięcia na powierzchnię.

Smacznego kochani.

17:12, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »

Starałem się nie wychylać poza pewne normy - zwłaszcza jeśli idzie o idoli młodych ludzi, jednak tym razem jakoś nie mogłem przejść obok kompletnie pozbawionej wyobraźni wypowiedzi Justina Biebera, który o autorce pamiętników z Holocaustu powiedział: "Mam nadzieję, że byłaby moją fanką".

Wpis "gwiazdora muzyki pop" w księdze pamiątkowej Muzeum Anny Frank w Amsterdamie słusznie wywołał falę oburzenia.

Nic tego pozbawionego wyobraźni młodego człowieka nie tłumaczy, choć jego sztab robi co może by jakoś wybrnąć z tej bardzo niewesołej sytuacji dla ich klienta.
Jest to zatrważające, że ten młody Kanadyjczyk, który zamiast mózgu ma trociny może być idolem kogokolwiek.
Powinien raczej udać się do parku zabaw, potrzymać za rączkę małpkę, przytulić szympansa, zrobić sobie słodką fotkę z żyrafą, a nie jeździć w miejsca których i tak nigdy nie zrozumie.

Ten chłopak mimo 19 lat to rozumu za grosz nie posiada....totalna degradacja społeczna, a potem nie dziwmy się czemu polscy nastolatkowie tak samo jak on się zachowują.
Smutne jest to, ale kopiują jego bezrozumność...wcale się nie zdziwię jak kiedyś ów idol nastolatek obwieści, że Jezus, Budda i Mahomet chętnie kupowaliby jego płyty.

Straszne czasy nadchodzą, całe pokolenia młodych ludzi żyją bez ideałów i moralnych odniesień.

16:41, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 kwietnia 2013

Wiosna wreszcie zawitała do Polski.
Wszyscy już mieliśmy serdecznie dosyć tej zimy, śniegu, wichur i zamieci.
Czas naładować akumulatory - nie tylko wygrzewając się w parku siedząc na ławce, ale także w kuchni.
Wiosenne sałatki idealnie pozytywnie Nas nastawią do życia i sprawią, że poczujemy radość w sercu i na duszy :)

Składniki na prostą wiosenną sałatkę :

główka sałaty lodowej (dobra jest też sałata pekińska)
3 pomidory
2 łodygi selera naciowego
średni zielony ogórek
12 rzodkiewek
zielona i czerwona papryka
sól
pieprz
4 łyżki oliwy
2 łyżki wody
sok z 1 cytryny
cukier

Sposób przyrządzania :

Na początku przygotować sos winegret.
Do oliwy wlać dwie łyżki wody i sok z jednej cytryny.
Ubijać mieszaninę widelcem, aż sos będzie biały.
Następnie doprawić solą i cukrem do uzyskania pożądanego smaku.

Wszystkie warzywa umyć i osuszyć.
Sałatę lodową porwać na kawałeczki, pomidory pokroić w ósemki lub dużą kostkę.
Łodygi selera naciowego, rzodkiewki i ogórek pokroić na plasterki.
Z papryk usunąć gniazda nasienne i pokroić w cienkie, niezbyt długie paseczki. Wszystkie warzywa przełożyć do jednej dużej miski, wymieszać.

Następnie polać przygotowanym wcześniej sosem winegret i ponownie wymieszać.
W razie potrzeby doprawić solą i pieprzem.
Można także dodać łyżkę pokrojonej zieleniny, na przykład koperku lub natki pietruszki. Odstawić na godzinę do lodówki.

Sałatka wiosenna to smaczne i zdrowe danie dla całej rodziny, a także idealne drugie śniadanie do pracy.

12:40, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 kwietnia 2013

Podzielam z całą stanowczością nie tak dawno wypowiedzane przez Jurka Owsiaka zdanie o tym by obecny Rzecznik Praw Dziecka pan Marek Michalak miał na tyle w sobie honoru by odejść ze swojego stanowiska.
Jurek Owsiak miał odwagę głośno powiedzieć,że polskim dzieciom dzieje się od dawna krzywda,służba zdrowia także dla najmłodszych jest w fatalnym stanie,a obecny Rzecznik Praw Dziecka śpi.
To fikcyjna postać,która nie ma pojęcia o życiu w polskich rodzinach i bierze ciężkie pieniądze za swoje nic nierobienie.

Dominika z Łodzi; Boluś z Białegostoku; córeczka medalisty olimpijskiego; niepełnosprawny Adrianek z Żar - to tylko nagłośniony medialnie wierzchołek góry lodowej.
Ofiar błędów lekarskich są tysiące!!!!
Te dzieci i ich rodziny cierpią w milczeniu nie mając wsparcia i pomocy z instytucji do której została m.in.stworzona.
To,że Polacy są dla siebie wrogami i jeden drugiego sprzedałby dzisiaj za 10 srebrników to nie powód by cierpiały przez to dzieci.

Smutne jest najbardziej to,że przestępcy i pedofile są lepiej traktowani,niż maluszki które przyszły na świat,często upośledzone z winy lekarzy...jak chociażby córeczka mojego serdecznego przyjaciela Arka i jego żony Iwony.
Ich córeczka Wiktoria na skutek błędu lekarza urodziła się z dziecięcym porażeniem mózgowym z powodu niedotlenienia (zbyt późno wykonane cesarskie cięcie spowodowane oszczędnościami szpitala).
Sprawa w sądzie trwa 3 rok,a końca nie widać.
Pozostaje codzienna rehabilitacja ruchowa, logopoedyczna, wizyty u specjalistów, lekarstwa itp.
Potrzeba na to ogromnych pieniędzy,a wszystko to opłacają sami rodzice - chociaż staramy się co miesiąc jako ich znajomi wspomagać choć troszkę finansowo małą i słodką Wiktorię.

Smutne jest naprawdę to,że dzieciaczki w naszym kraju nie mają jawnej pomocy prawnej kiedy już stanie się im wielka krzywda.
Rzecznik Praw Dziecka udaje,że nic nie widzi,choć może prawnie i mentalnie ma oręż w swoich rękach,ale jawnie ma to głęboko w nosie!

10:19, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 marca 2013

Wczorajszy blamaż Polaków z Ukrainą w ramach eliminacji MŚ "Brazylia 2014" pokazał, że nie mamy zespołu...od czasu Euro 2012 to kompletna parodia i poruta.
Mam jasny apel do kibiców - może kochani zamiast wydawać pieniądze na bilety na mecze kadry narodowej przesłać je lepiej do jakiejś fundacji udzielającej pomocy dzieciom - będą one wtedy lepiej spożytkowane...

W każdym razie by poprawić sobie nastrój po wczorajszym blamażu piłkarzy warto przygotować jakiś dobry deser odstresowujący.

Proponuję sernik na zimno z owocami (choćby z truskawkami)

Składniki:

paczka okrągłych biszkoptów
650 g. chudego twarogu
350 g. serka waniliowego homogenizowanego
1/2 kg. truskawek
2/3 szklanki cukru pudru
5 płaskich łyżek żelatyny
1/3 szklanki wrzątku
galaretka truskawkowa

Etapy przygotowania:

Zmielony twaróg zmiksować z serkiem waniliowym, podzielić na dwie miski - do jednej wlać około 1/3 masy, a do drugiej resztę.
Większą część twarogu zmiksować z 2 łyżkami cukru.

Zmiksować truskawki (kilka odłożyć do dekoracji) z pozostałym cukrem pudrem, wlać do miski z mniejszą ilością twarogu i wymieszać.

Rozrobić żelatynę we wrzątku, podzielić po równo do obu mas, zmiksować.
Wylać białą masę do tortownicy wyłożonej biszkoptami, włożyć do lodówki na 30-40 minut, żeby stężało.

Następnie wylać na to masę truskawkową i ozdobić owocami, ponownie włożyć do lodówki (na około godzinę).
W międzyczasie rozrobić galaretkę w 400 ml wody, kiedy zacznie tężeć, wylać na ciasto.

Mogę zapewnić, że taki deser do popołudniowej kawki znacznie poprawi Wam kochani nastrój :)

14:32, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »
czwartek, 21 marca 2013

Czytając wczoraj wieczorem po pracy pewien artykuł w gazecie zaczęłem się zastanawiać co oznacza pojęcie "piękna kobieta"

Czy to kobieta posiadająca idealną figurę, zadbana, modnie ubrana, wysportowana?
Kto jest dziś przykładem pięknej kobiety?
Małgorzata Socha, Monica Bellucci czy może lansowana ostatnio do przesady Natalia Siwiec?

Myślę, że każdy z Nas ma swoją definicję piękna.
Dla jednych liczyć będzie się jedynie wygląd, dla innych osobowość, dla innych pewnie jeszcze coś innego.

Dla mnie piękna kobieta to taka, która ma coś ciekawego i konstruktywnego do powiedzenia, znajduje szczęście i zna swoją wartość, lubi swoje życie.
Piękna kobieta jest uśmiechnięta, czuje się od niej ciepło.
Taka kobieta wie czego w życiu chce.
Taka kobieta jest czuła, troskliwa, można na niej polegać.
Nie zawiedzie Cię i nie zdradzi.

Piękna kobieta potrafi kusić i być atrakcyjna dla swojego partnera.
Ona lubi być dla niego atrakcyjna.
Ona po prostu lubi siebie.

Tak naprawdę piękna kobieta to pojęcie względne - wszak piękno mija, a piękno samo w sobie jest w środku każdego z Nas - w tym wypadku w sercu i duszy płci pięknej.

13:09, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 marca 2013

Od kilku dni mamy na "tronie Piotrowym" nowego papieża rodem z Ameryki Południowej.
Wielu ludziom nie tylko w Polsce,ale i na świecie ten wybór się nie podoba.
To ich problem skoro nie potrafią się zmierzyć z inną wizją jaką pragnie przedstawić i zwizualizować nowy papież.

Przyznam,że z wielkimi nadziejami patrzę w przyszłość.
Uważam i nie boję się tego powiedzieć otwarcie,że papież Franciszek zaskoczy wielu,dokonując radykalnych zmian w Kościele.
Nowy papież jestem PRZEKONANY,że zerwie z pewnymi tradycjami i "odsunie kurię watykańską", aby otworzyć drogę Kościołowi powszechnemu.
Imię Franciszek - to uosobienie Kościoła ubogich i uciskanych,odpowiedzialności za środowisko człowieka oraz odrzucenia luksusu i ostentacji przez duchowieństwo,które naprawdę pławi się w tak ordynarnych luksusach,że dziwne,iż nikt głośno o tym nie mówi i się nie buntuje.
Na szczęście nowy papież powinien nieco ten stan zmienić - jego te luksusy i kościelne przywileje kleru mocno drażni i frustruje.

Oskarżenia wysuwane przeciwko nowemu papieżowi,według których w czasach panowania dyktatury wojskowej w Argentynie nie bronił w wystarczający sposób więzionych przez nią jezuitów wysuwają osoby,które są albo za młode i nie żyły w tamtych czasach lub próbują zdobyć 5 minutową sławę by oczernić nowego papieża.
"Niektórzy biskupi byli wspólnikami dyktatury,ale nie było wśród nich księdza Bergoglio,późniejszego biskupa" - to słowa laureata Pokojowej Nagrody Nobla Adolfo Pereza Esquivela,który jako przeciwnik wojskowego reżimu był więziony i torturowany.
Podobnych osób na szczęscie jest więcej,które twardo stoją murem za nowym papieżem.

Papież ma na głowie cały Kościół,a nie tylko polski jak niedawno czytałem w opinii pewnego posła jednej z naszych partii opozycyjnych.
Papież Franciszek może zachęcać,namawiać,dawać przykład,ale sam wszystkiego nie zrobi,nie zmieni wszystkich ludzi,podobnie jak nie uczynił tego Chrystus.
Rodzice często nie mogą sobie poradzić z nielicznym potomstwem,a teraz spora grupa głównie polityków,których wartości katolickie są podobno na 1 miejscu żadają od papieża,żeby zajmował się sprawami lokalnych parafii,księży.
Widać ktoś nie ma zielonego pojęcia o tym czym zajmuje się papież.

Bardzo chciałbym, żeby Kościół był ubogi i dla ubogich.
Ubóstwo wśród klechów brzmi jak cnota wśród prostytutek - niestety......Kościół Katolicki jest jak figura Chrystusa ze Świebodzina - z zewnątrz beton,a w środku pustka...
Czy można z tego wnioskować, że papcio Rydzyk przestanie okradać emerytów wciąż prosząc o nowe datki by przesiąść się do nowej lizmuzyny?
Franciszek - świadomie lub nie - chce pozbawić i słusznie księży takich przywilejów i nie schowa głowy w piasek.

Nareszcie może zakończy się feudalizm w kościele co naprawdę może przynieść więcej korzyści niż złego.

12:36, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 marca 2013

Kiedy tak jak teraz na dworze zima jak na marzec daje Nam ostro do wiwatu warto czasami poprawić sobie nastrój kolorowym i treściwm zdrowym daniem na obiadek.
Proponuję Wam kochani coś ciekawego, aczkolwiek prostego i niezwykle...antydepresyjnego.

Zapiekana flądra z warzywami

Składniki na 4 osoby:

4 świeże filety z flądry
Średnia cukinia
por
2 czerwone papryki
Żółta papryka
oliwa z oliwek
4 ząbki czosnku
2 łyżki soku z cytryny
natka pietruszki
odrobina przyprawy chilli
łyżeczka słodkiej papryki
sól i pieprz do smaku

Filety z flądry dokładnie umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, a następnie oprószyć solą, odrobiną pieprzu, oraz natrzeć przeciśniętym przez praskę czosnkiem (po ząbku na filet) i skropić cytryną.

Cukinię i pora pokroić w plasterki, paprykę w kostkę.
Wrzucić je do miski, do której dodać posiekaną natkę pietruszki.
Warzywa wymieszać z oliwą z oliwek oraz z przyprawami.
Wyłożyć je następnie na blachę wyściełaną folią aluminiową i położyć na nie rybę.

Flądrę umieścić w nagrzanym do 200 stopni piekarniku i piec przez 20 minut, na ostatnie 5 minut zmieniając funkcję na grillowanie.

Filety z flądry jeśli ciężko będzie Wam je dostać można zamienić na inne rybne filety - najlepsze byłyby z dorsza lub morszczuka.

08:17, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 marca 2013

Chuligani i wandale w całym kraju niszczą wszystko co ma jakąkolwiek wartość - wiaty przystankowe, place zabaw, pomniki, skwery, świeżo pomalowane mury, nagrobki na cmentarzach itp.
Każde miejsce które wygląda na schludne, ładne i odrestaurowane jest powodem by je zdewastować i zniszczyć.



Idiotyczne rysunki, bezsensowne bazgroły, inicjały, wyznania, ciągi liter – to wszystko niechlubne ozdoby elewacji nieruchomości w wielu polskich miastach.
Wiele budynków jest odnawianych, jednak wandale nie śpią – sprayami mażą nawet po dopiero co wyremontowanych obiektach. A mieszkańcy i właściciele budynków załamują ręce.
Są dwa typy graficiarzy... Ci prawdziwi, którzy robią za zgodą ogółu na wytyczonych miejscach niekiedy piękne dzieła i ci, którym brakuje piątej klepki i szpecą swoimi pseudo malunkami budynki uważając zapewne jacy to oni są odważni, chociaż robią to gdy inni nie widzą.

Gdyby taki jeden dureń z drugim wiedział, że jak go złapią to będzie musiał sam i na WŁASNY KOSZT na nowo pomalować i ponaprawiać...wszystko to uszanowałby swój trud.
Najsmutniejsze jest to, że nawet jak złapie się takiego półmózga to nasze sądy zawsze mają jedną śpiewkę - MAŁA SZKODLIWOŚĆ SPOŁECZNA CZYNU.
Powinno się zmienić prawo bo tutaj nie chodzi o to by z wałkonia ściągnąć drobną kwotę czy zamykać - tylko żeby ODROBIŁ NA WŁASNY KOSZT TO WŁASNĄ FIZYCZNĄ PRACĄ...
Przez to dziurawe i nieskuteczne prawo potem mamy taki bajzel i wandal jeden z drugim śmieje się wszystkim w twarz.



W sumie nie dziwię się władzom miejskim wielu polskich miast, iż nie łożą już sporych kwot na renowacje i naprawy zdewastowanych przez wandali i kiboli zabytków lub innych miejsc wypoczynku skoro i tak po chwili znowu wszystko zdewastują.
To efekty bezstresowego wychowania dzieci i młodzieży - kiedy zabrania się podnieść rękę na dziecko kiedy broi i nie szanuje pracy innych osób.

10:10, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »
niedziela, 03 marca 2013

Nie dziwię się wcale frustracji Jurka Owsiaka na ten cały "bajzel" jaki wydarzył się w Łodzi po śmierci małej 2,5-letniej Dominiki, która zmarła po tym, jak nie wysłano do niej karetki pogotowia. Lider Orkiestry widzi, że to nie jest normalne, by dzieci cierpiały za głupotę i bezduszne serca lekarzy i dyspozytorów pogotowia.

Kiedy lekarz mówi wprost - "Mogę przyjechać, ale do szpitala dziecka nie zabiorę" to znak, że "ten ktoś" zatracił zdolność zdrowego myślenia, pozbawiony został kręgosłupa moralnego.

To, że Jurek Owsiak mówi wprost - "Dalsze działania WOŚP na rzecz medycyny dziecięcej stoją pod znakiem zapytania" to przejaw bezsilności. Nóż w kieszeni się otwiera, iż przez niekompetencje kolejnego (NIE)rządu i braku działania służb powołanych do badnia takich spraw można w końcu powiedzieć dość.

To bezduszność i całkowity brak empatii jest pierwszą i podstawową przyczyną tego rodzaju zachowań.
Normalny człowiek nie ogląda się na żadne procedury ani przepisy kiedy uzna, że czyjeś życie może być zagrożone.
Człowiek wyrzuty z empatii nie zostanie zmuszony do sensownych działań żadnymi przepisami bo te z definicji nie mogą być przygotowane na każdy przypadek.
W służbie zdrowia jest zbyt dużo ludzi dla których cierpienie czy nawet życie drugiego człowieka nic nie znaczy.
W naszym społeczeństwie jest takich ludzi zbyt wielu.

Na dzisiaj jest stan taki, że opłaca się ignorować chorych i potrzebujących pomocy medycznej, a lekarze we wszystkich placówkach obrośli w pióra znieczulicy.

Jurek Owsiak miał prawo się zdenerwować i powiedzieć DOSADNIE co myśli o sprawie malutkiej Dominisi, wszak WOŚP organizuje zbiórki pieniędzy na sprzęt, który ma ratować życie dzieciaczków, a przez kilka osób pozbawionych WYOBRAŹNI i ZDROWYCH ZWOJÓW MÓZGOWYCH cały ten wysiłek szlag trafia, przez co rodzice małej Dominiczki teraz cierpią takie okrutne katusze po stracie swojego dziecka.

Osoby, które atakują rodziców Dominisi, jak i Jurka Owsiaka oraz WOŚP porównując akcję pomocy dla chorych dzieci - "Faszystowsko-bolszewicką i zdegenerowaną nacjonalistyczną bandą" - to krew człowieka zalewa.
To sodomici i socjopaci pozbawieni CZŁOWIECZEŃSTWA ogarnięci niespotykaną wprost nienawiścią.

Niema nic gorszego na świecie jak brak rozumu.

07:58, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 marca 2013

Nie wiem kochani czy zauważyliście, ale coraz częściej mam wrażenie, że ludzie w naszym kraju już prawie ze sobą nie rozmawiają, tylko „coś“ do siebie mówią - zazwyczaj jest to coś nieważnego, coś nieistotnego, coś głupiego, durnego, bez sensu, bez znaczenia, bez treści, żeby tylko coś powiedzieć.
I to najczęściej słychać z ust tzw. „ludzi wykształconych“.

Na zmianę, skręca mnie z rozdrażnienia lub zażenowania.
Coraz częściej tracę cierpliwość słuchając tego słowotoku bez celu, coraz mniej chce mi się powiedzieć co myślę na tematy jakie rodacy wymyślają.
Chyba kurczaczek trochę zdziadziałem na starość.
 
Przez pewien czas zastanawiałem się, czy to może ze mną coś nie tak, za dużo frustracji związanej z pracą, ale chyba nie.
Patrzę, słucham i coraz częściej nie widzę nic oprócz monotonnego bla bla bla.
 
Całe szczęście, że są wciąż miejsca, chwile, książki, filmy i ludzie, przy których zdrowe zwoje mózgowe w głowie zaczynają krążyć szybciej, silniej się zderzać jak atomy i wpadają w końcu na właściwe tory.

14:11, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 lutego 2013

Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem zmierzenia się z przeczytaniem książki którą napisał ktoś wyjątkowy i inteligentny.

Udało mi znaleźć takową książkę - "Tak sobie myślę" Jerzego Stuhra.

To książka - refleksja, humor, oburzenie, krytyka i gwałtowna irytacja, niezliczone anegdoty znanego aktora o otaczającym Nas życiu, wyznania osobiste, historie rodzinne.

Autor w sposób prosty, ale i elokwentny, dowcipny, a niekiedy wzruszający dzieli się z czytelnikiem swoimi poglądami oraz spostrzeżeniami. Ten wybitny aktor i reżyser jest zniesmaczony zalewającym Nas dyletanctwem, zakłamaniem i bezczelnością polityków, upadkiem mediów, które jeszcze całkiem niedawno uchodziły za opiniotwórcze, nijakością świata artystycznego, w którym myli się takie pojęcia jak celebryta i artysta czy gwiazda, estrada i scena, popularność i sława...

Jego niezwykle inteligentne docinki i trafna ironia sprawiły, że niejednokrotnie o mało nie "pękłem ze śmiechu".

Końcowe „rozliczenie” z tego, co dobrego przyniósł czas szpitalnych doświadczeń, zrobił na mnie ogromne wrażenie – umiejętność wyciągnięcia dobra z tak trudnej sytuacji to sztuka, z którą nawet najbardziej doświadczony aktor mógłby mieć kłopot. Jerzy Stuhr nie miał.

Książka dobra dla tych, którzy lubią czytać pamiętniki. Jest tu ukazany specyficzny obraz Jerzego Stuhra. Jeżeli myślicie, że dzięki w/w książce poznacie bliżej Maksia z „Seksmisji” to nie sięgajcie po tą książkę, natomiast jeśli interesuje Was prawdziwy Jerzy Stuhr, osoba inteligentna, doświadczona, z ukształtowanym światopoglądem nie czekajcie ani minuty dłużej.

11:17, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2013

Niby mamy luty, a pogoda za oknem typowo listopadowa - deszcz ze śniegiem dzwoni o szyby. Zimno, nieprzyjemnie, szaro. Nie ma skąd wziąć energi, zaczerpnąć witalności.

Najlepiej wtedy wejść do piwnicy lub wyciągnąć z szafy wino.
Ostatnio bardzo przypadło mi do gustu kastylijskie wino Cotoval Tinto (rocznik 2008) - intensywny wiśniowy kolor o aromacie truskawek i owoców leśnych z wyraźnym akcentem waniliowym - wyczuwalne miękkie przyjemne taniny.
Dobra równowaga z kwasowością.

Przy delektowaniu się winem najlepsza jest miła i spokojna atmosfera by poczuć się zrelaksowanym do tego miła melodia sącząca się z głośników.
Wtedy wszystko wydaje się miłe, miękkie i przyjemne.

Czasami kochani warto zatrzymać się na chwileczkę i dać sobie odrobinkę spokoju i luksusu. Nie ma powodu ciągle być zagonionym w świecie gdzie każdy chce Nam podłożyć przysłowiową „świnię“.

19:46, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 lutego 2013

Od pewnego czasu zauważyłem pewną tendencję, że wielu rodziców zapomina i...uczy dzieci, że wszystko mogą mieć za darmo.
Rośnie Nam powoli młode społeczeństwo pozbawione serca i kulturalnych zasad. 

Ponadto wśród młodych ludzi panuje moda na naciąganie rodziców.
Mojego znajomego 16 letnia córka uważa się za Miss World - wszystko chce najlepsze i najdroższe. Nie zamierza pracować bo...od tego są rodzice i dość głośno na ten temat się wypawoada czasami dość ostro lżąc z rodziców, że dostała tylko sukienkę za 500zł.

Z kolei mojego kuzyna znajoma ze Śląska ma podobny problem ze swoimi dziećmi.
Pracuje w dwóch firmach, by miały jej dzieci wszystko co tylko chcą, a one ciągle nie są zadowolone.
20 letniej córce wyprawiła wesele w najdroższej restauracji, sprzedała swoje duże mieszkanie, by kupić sobie mniejsze, gdyż córka zarządała samochodu, to dostała.
Inna matka której się nie przelewa opłaca swojemu dorosłemu 25 letniemu synowi czynsz, płaci za wszystko, bo On żadnej pracy się nie chwyci, bo jej się brzydzi.

Jak można chować takich egoistów i pasożytów, którzy nigdy się nie usamodzielnią bo dostają wszystko na złotej tacy!

Pamietam, że jako dziecko, sprzedawałem butelki żeby mieć na słodycze.
Moi rodzice nie dawali mi nigdy kieszonkowego!
W szkole podstawowej, książki na następny rok kupowałem sobie sam za pieniadze uzyskane ze sprzedaży niepotrzebnych podręczników, a w wieku 14 lat ...już pracowałem 2 dni w tygodniu.
Wstyd by mi było prosić rodziców o pieniądze!
O kupnie mieszkania, czy zapłaceniu za wesele nie wspomnę.

Nie rozumiem też podejścia takich ludzi do fizycznej pracy. Chyba lepiej mieć własne pieniadze i płacić swoje rachunki, a nie latać ze wszystkim do rodziców.
To jest właśnie odpowiedzialność.

13:47, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lutego 2013

Miło wreszcie usłyszeć, że do łask na naszych stołach wraca kasza. Przestajemy być (W KOŃCU) narodem ziemniaczanym - ich konsumpcja spada od 3 lat.
Kasza przestała być postrzegana jako pożywienie dla biednych.
Kasza obniża poziom cholesterolu, pomaga przezwyciężyć depresję. Poprawia również wygląd skóry i usprawnia pracę układu pokarmowego. 
Jako kucharz odczuwam wielką radość, że kasza jest faworyzowana naprawdę w szczególny sposób na naszych stołach.

Dobrze smakuje zarówno w towarzystwie mięsa i warzyw, jak również owoców.
Choć ma sporo kalorii, syci jednak na długo.
Dlatego warto wprowadzić ją nawet do odchudzającego menu.

Spektakularny wręcz wzrost odnotowuje kasza jaglana - a klopsiki jaglane w sosie pomidorowym to prawdziwa rewelacja.

Składniki:
1 szklanka kaszy jaglanej
2 szklanki wody
1 cebula
1 ząbek czosnku
1 marchewka
1 mały korzeń pietruszki
mały kawałek selara
natka pietruszki
1/2 litra sosu pomidorowego
masło
sól morska
czarny pieprz

Sposób przygotowania:
Szklankę kaszy jaglanej gotujemy w dwóch szklankach wody.
Dobrze wcześniej kaszę podprażyć w suchym garnku (i wypłukać, jak bardzo chcemy pozbyć się zanieczyszczeń :)

Kaszę gotujemy trochę dłużej niż zalecenia na opakowaniu, aż kasza całkowice wchłonie wodę. Zestawiamy z ognia i studzimy (ostudzona jest bardziej zbita i kotleciki lepiej się trzymają). Przyprawiamy solą, pieprzem.

Cebulkę siekamy w kosteczkę.
Czosnek jeszcze drobniej.
Marchewkę, pietruszkę i seler scieramy na tarce o dużych oczkach.
Na masełku podsmażamy posiekaną cebulkę, a kiedy będzie już zrumieniona dorzucamy posiekany drobniutko czosnek, marchewkę, pietruszkę i seler.
Chwilę podsmażamy.

Całość dodajemy do kaszy, mieszamy, sprawdzamy czy po dodaniu warzyw nie musimy doprawić.

Formujemy klopski, które układamy w naczyniu żaroodpornym.
Zalewamy sosem pomidorowym.
Oczywiście najlepiej sos przygotować samemu w sezonie pomidorowym, ale możemy również użyć gotowego sosu pomidorowego (spokojnie nawet tego do spaghetti).

Naczynie z klopsikami wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na ok.20 min. Posypujemy dużą ilością natki pietruszki i gotowe.
Podajemy owe pulpeciki z ugotowanym ryżem.
Smacznego kochani.

11:05, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 stycznia 2013

Mimo, że nie mam dzieci (niestety życie pisze różne scenariusze) zastanawia mnie dlaczego w dzisiejszych czasach tak mało dzieci (choćby z rodzicami) chce grać w gry planszowe wybierając gry komputerowe (najlepiej gdzie jest sporo przemocy), które nie mają nic wspólnego z zabawą i nauką jednocześnie.

Zalet gier planszowych mógłbym wymienić na poczekaniu na palcach obu rąk jeśli tak naprawdę byście tego chcieli. Podam ich kilka które wg.mnie są najbardziej uwierzytelniające.

Dzieci z gier mogą się nauczyć abstrakcyjnego myślenia, planowania, myślenia strategicznego. Poza tym integrują się z rodzicami, nawiązują z nimi lepszy kontakt. Taka niepozorna wspólna zabawa może w przyszłości zaowocować w niespodziewanych momentach, może pomóc w profilaktyce palenia, narkomanii, alkoholizmu.

Większość gier jest doskonale przygotowana, zarówno pod względem merytorycznym, jak i technicznym. Grając w planszówki, dzieci uczą się nie tylko liczyć, czytać, nazw kolorów i miesięcy. Uczą się też życia.

Grając w planszówki, dzieci uczą się różnych rzeczy przy okazji.
Nowych słów, przestrzennego myślenia, liczenia, historycznych faktów i tego, że nauka jest przyjemna, że jest PO COŚ. Fajnie jest też tak grać, by uruchamiać różne struktury mózgu, tzn. włączyć do gry ruch i kazać dziecku np. wyskakać liczbę, którą wskazała kostka. To kapitalnie wpływa na rozwój.

Szkoda tylko, że nie chce to zrozumieć 8 letni Adrian i 6 letnia Gabrysia - dzieciaki mojej kuzynki - które mimo moich szczerych chęci kiedy u mnie czasami przebywają nie mają ochoty grać mimo wszelkich prób ich zainteresowania planszówkami jak zwykły Chińczyk, Grzybobranie czy też Szalone Małpy.
Niestety większość dzieciaków w wieku Adriana i Gabrysi nie ma ochoty na taką formę zabawy.

17:20, t.kuchcik
Link Komentarze (3) »
środa, 23 stycznia 2013

Jestem OCZAROWANY nowym modelem Audi SQ5 z silnikiem 3,0 TFSI który właśnie zaprezentował podczas targów w Detroit koncern Audi.
Owo auto generuje 354 KM mocy,oraz 470 Nm momentu obrotowego. Do "setki" rozpędza się rzekomo w 5,3 s i rozwijać ma prędkość do 250 km/h.

Samochód wyposażono w ośmiobiegową skrzynię tiptronic i stały napęd quattro z selektywnym rozkładem napędu między kołami. Karoseria SQ5 została obniżona o 30 mm względem standardowego Q5, zaś zestrojenie sprężyn i amortyzatorów jest twardsze.



W środku znajdziemy szare podziałki wskaźników oraz białe cyfry, zaś pedały i drążki zostały wykonane z aluminium. Wnętrze utrzymano w kolorze czarnym a fotele z elektryczną regulacją pokryto kombinacją skóry i tkaniny.

Jako wielki fan Audi (miałem 5 aut tegoż koncernu) mam wielką nadzieję,że w 2 połowie tego roku kiedy auto trafi na rynek europejski będzie okazja pojechać do Niemiec by spróbować jazdy testowej tym prawdziwym cacuszkiem.



To naprawdę będzie znakomite auto - Audi to nie tylko samochód,ale także stan umysłu. Wart jest swojej dość wygórowanej ceny i sporych kosztów utrzymania.
Ci którzy atakują Audi to niestety banda łysych dresów w swoich badziewiarskich BMW i Mercedesach.

Uwielbiam jeździć Audi.
Jest przyjemne, wygodne, miłe, nie trzeszczy, nie stuka. Nie jest krzykliwe, przesadnie duże, niczego nie próbuje udowodnić, a przy tym ma możliwości które niejednego zaskoczą. Dobry wybór, dla ludzi z klasą, którzy nie muszą już niczego udowadniać innym.

18:40, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 stycznia 2013

Moi znajomi z pracy zachodzą w głowę czemu z uporem maniaka zbieram stare rupiecie w domu. Zbieranie wg.nich antyków to strata kasy i czasu,który można spożytkować np.na wyjście do kina lub w karnawale zabawić się przy dobrej muzyce i drinku.

Przecież odwiedzanie giełd staroci to interesująca forma spędzania czasu wolnego i to nie tylko dla kolekcjonerów i miłośników antyków. Dzięki nim poznać możemy osobliwości życia codziennego dawnych lat i kupić coś niezwykłego, co będzie ozdobą naszego domu co przedstawiają fotki w tym tamacie na moim blogu.



Na takich giełdach można tu kupić dosłownie wszystko - od guzika po zabytkową szafę, rzeczy z kilkusetletnią historią i współczesne, stylizowane na stare.

Mam już w domku małą kolekcję.



Mój „najnowszy“ antyczny zabytek to stary wiekowy młynek do kawy firmy Leinbrock’s Ideal z 1905 roku. Poprzedni właściciel tego cacuszka uważał,że nadaje się on tylko do odświeżenia i renowacji. Chyba naprawdę nie wiedział co ma w domu i sprzedał Go naprawdę za bezcen.
Jest to piękny z duszą młynek,który oddaje smak kawy tak boski,że dusza się raduje.

Kolekcjonerstwo to naprawdę sposób na nudę,wielka pasja,a także okazja do zarobienia jeśli ktośto traktuje czysto biznesowo. To takie hobby - jest ono nieszkodliwe i daje wiele radości.

18:20, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 stycznia 2013

Gdyby ktoś mi teraz zapytał się, jaki film wywarł na mnie największe wrażenie i wzbudził uczucia, powiedziałabym bez zająknięcia - "Nad Jeziorem" z Keanu Reeves'em i Sandrą Bullock.

Obejrzałem ten film wczoraj po pracy i byłem nim oczarowany. Dla mnie wspaniały, jeden z najpiękniejszych filmów jakie obejrzałem, do tego doskonała obsada aktorska i idealna muzyka.

Najlepsze w tym filmie jest to, że uwaga widza zwrócona zostaje na aspekt fizyczny.
Ten film po prostu zmusza do refleksji o życiu, miłości, naturze rzeczy i właśnie dlatego tak bardzo mnie ten film zaintrygował.
Niezwykle ciepła i romantyczna opowieść na chłodne wieczory.

Tego filmu nie da się opowiedzieć, trzeba obejrzeć i poczuć to.
Facet też ma prawo się wzruszyć - nie ZAWSZE filmy akcji są najważniejsze.

09:26, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5