Ekspresyjno-podróżniczo-kuliarny blog dla wszystkich zakręconych ludzi jak Ja. Luźne myśli ciasnego umysłu. Przemyślenia ciekawe - choć czasami kontrowersyjne.
RSS
środa, 09 stycznia 2013

Boeuf Strogonow to wszystkim dobrze znana klasyka, choć pewnie każdy robi go odrobinę inaczej. Ten przepis to wersja którą od lat robię - nie z polędwiczek wieprzowych, lecz z filetów z kurczaka, gdyż jest wersją, która zamawiana jest też w mojej pracy w gigantycznych niemal ilościach.
 
Przygotowanie strogonowa nie jest trudne i każdy powinien sobie z nim bez problemu poradzić.

Składniki dla 4 osób:

3 filety z kurczaka
500 g.pieczarek
2 średnie cebule
puszka groszku konserwowego
2 papryki czerwone
100 ml śmietany 30%
2 łyżki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, cukier
olej
1 litr prawdziwego bulionu (broń Panie Boże z kostki)

Przygotowanie:

Na patelni podsmażyć posiekaną cebulę i pokrojone w paski pieczarki.
Zdjąć i lekko podsmażyć na patelni pokrojone w kostkę filety z kurczaka.
Składniki przełożyć do garnka, zalać bulionem i dodać pokrojoną w paseczki paprykę, groszek - zagotować. Dodać koncentrat pomidorowy, a następnie śmietanę.
Doprawić do smaku. Podawać z chlebem lub ryżem.

Drobiowy strogonow robi sie szybko i prosto, a...wychodzi z niego naprawdę przepyszne danie.

SMACZNEGO KOCHANI.

13:23, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 stycznia 2013

Niegrzecznym dziewczynkom jest łatwiej w życiu...schrupać swą ukochaną bez pytania i zjeść ze smakiem...hi hi - wszak kwintesencja kobiecości to Jej "bukiet pachnący porankiem zroszony poranna rosą"...

Lepiej bym tego nie ujał jak - KOLEJNY WSPANIAŁY I CUDOWNY ANIOŁ WYLĄDOWAŁ NA TEJ PLANECIE.
Jak promyk słońca rozsiewasz skarbie wokół siebie ciepełko, lubię się skarbie domyślać i uruchamiać wyobraźnię kiedy nie jesteśmy razem - to takie piękne i demoniczne zarazem.

Jesteś kochanie niczym polna stokrotka - rozsiewasz miłość.
Czuję się wtedy bosko jak w RAJU.
Uwielbiam nacieszyć Tobą wzrok nie pytając o pozwolenie, bo wiem, że to Ciebie "podkręca".
Obraz dokonałości to moja...ukochana.

Miłość ze wszystkich emocji jest najsilniejsza, bo atakuje równocześnie głowę, serce i zmysły - czyż to nie piękne?

17:56, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 stycznia 2013

Dzisiaj w pracy kelnerki rozmawiały ze sobą na różne tematy - z natury nie jestem osobą która lubi podsłuchiwać innych - jednak tym razem rozmawiały dziewczyny na tyle głośno,że nie sposób było nie słyszeć ich rozmów.

Jedna z nich dotyczyła tego czy faceci nie zamieniają się w baby nanosząc na siebie tony kremów by wyglądać jak to ujęły bardziej sexi.

Czy to źle,że faceci zaczynają bardziej dbać o siebie?
Zmiany kulturowe zaczynają docierać do Polski. Do tej pory gazety serwowały nam reklamy kosmetyków wyłącznie dla kobiet,więc teraz gdy nagle natrafiamy na reklamę kosmetyków dla mężczyzn np.dajmy na to marki „Nivea” robi się od razu mały ferment.

Skoro pojawiają się takie reklamy w gazetach, pozostaje wierzyć, iż coś w naszym społeczeństwie zaczyna się zmieniać na plus,a nie na minus.
Czy to naprawdę jakiś wielki grzech,że panowie zaczynają bardziej o siebie dbać?

Na Zachodzie od pewnego czasu niczym niezwykłym nie jest kupowanie przez mężczyzn kremów przeznaczonych dla ich cery. W Polsce zmiany następują powoli,ale następują,bo musi istnieć grupa potencjalnych klientów,do których owa reklama jest adresowana.

Ja staram się dbać o cerę,by wyglądać i poczuć się lepiej - to oznacza,że jestem gorszy?
Na szczęście Ja czuję się z tym dobrze i to chyba jest w tej chwili najważniejsze :)

16:52, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 grudnia 2012

Za kilkanaście godzin powitamy Nowy 2013 rok.
Wielu z Nas bowiem w czasie kończącego się starego roku postanawia nieco zmienić swoje oblicze - mówimy wtedy głośno o swoich postanowieniach.

Konieczne jest motywowanie siebie i myślenie o wynikach jakie chce się osiągnąć.
Pomóc może czytanie biografii i artykułów o ludziach, którym udało się to, do czego dążymy.
Można wiele nauczyć się z ich doświadczeń w walce z przeciwnościami.
Poczucie tego, że komuś innemu udało się osiągnąć cel sprawia, że strach i zwątpienie maleją.

Realizowanie celów powinno być procesem ciągłym. Zmiana zwyczajów powinna być długotrwała, dlatego warto kontrolować postępy w kalendarzu, aż do osiągnięcia wyniku końcowego. Najlepiej wprowadzić do swojego życia nowe zwyczaje bez miejsca na płacz i tęsknotę za starymi przyzwyczajeniami.

Mam szczerą nadzieję, że rodacy przestaną na siebie pluć i siebie oczerniać w Nowym Roku.



Wiele radości i miłości
sukcesów i pomyślności
niech Wam zdrowie dopisuje
a niczego nie brakuje w 2013 roku :)

10:29, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 grudnia 2012

Od moich znajomych z pracy jako prezent gwiazdkowy otrzymałem bardzo wstrząsającą książkę:
Souad Massi - "Spalona żywcem"

Nie będę tutaj opisywać o czym jest owa książka - Souad jako młoda 17 latka napisała książkę będącą wstrząsającą opowieścią o jej życiu, ale i rozpaczliwym wołaniem o pomoc wszystkim narażonym na śmierć kobietom, ofiarom opacznie rozumianego honoru w krajach arabskich gdzie prawa kobiet praktycznie nie istnieją.

Takie książki, jak "Spalona żywcem" są jak najbardziej potrzebne i ważne.
Ważne chociażby z tego powodu, żeby świat dowiedział się, że w naszych czasach wciąż są wioski zapomniane przez Boga i przez ludzi, w których dziewczynki nie wiedzą nawet, że ziemia jest okrągła.

Książka, która ma zarówno wartość kulturową, jaki i emocjonalną.
Otwiera oczy na świat, pozwala zauważyć coś więcej niż czubek własnego nosa...

Tę książkę, liczącą niewiele stron, nie tylko się czyta, lecz...przeżywa.
Polecam, bo warto.

20:49, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 grudnia 2012

Powoli zbliżają się Święta – czas spokoju i wzajemnego szacunku,ale niestety dookoła pełno chamstwa, wulgaryzmów i obrzucania się błotem. Ludzie zatracili gdzieś zdolność okazywania dobra i szacunku dla innych – tyczy się to zwłaszcza kierowców.

Kultura jazdy w Polsce nie istnieje albo jest w "fazie rozwojowej" - wśród kierowców jest coraz więcej ludzi, którzy zachowują się na drodze jakby postradali wszelkie rozumy: nie ustępują miejsca innym,nie dostosowują się do warunków panujących na drodze, nie przepuszczają pieszego na przejściu kiedy trzeba, a już o przepuszczeniu np. karetki lub straży pożarnej na sygnale ciężko powiedzieć coś pozytywnego.

W przypadku kultury jazdy, najważniejszym jej składnikiem jest poszanowanie życia i zdrowia drugiego człowieka. Niestety w Polsce większość kierowców zdaje się uważać, że to tylko on jest prawowitym użytkownikiem, a inni to intruzi, którzy są obok niego, by utrudniać mu (specjalnie) jazdę.
Drugi człowiek jest najczęściej przeciwnikiem, konkurentem, którego należy pokonać lub zniszczyć. Mnie często sprawia przyjemność - ustąpić pierwszeństwa, pomóc się włączyć do ruchu czy przepuścić pieszego na przejściu czy nawet poza.

Niestety brak kultury dotyczy kierowców wszystkich kategorii - bogatych, biedniejszych, samochodów sportowych, starych maluchów, niemieckich limuzyn, samochodów dostawczych, ciężarówek - wszystkich.
Najgorzej jest chyba jednak z traktowaniem pieszych, w peerelu było takie przekonanie, że pieszy to zawalidroga - bo droga jest tylko i wyłącznie dla pojazdów i niestety nadal ten sposób myślenia trwa.

A przecież to pieszy jest najbardziej bezbronny.
Dużo by pisać jeszcze o innych aspektach zachowania polskiego kierowcy(przekraczanie prędkości, niedbałość o stan techniczny pojazdu, okropne parkowanie).
Jest z tym BAAAARDZO ŹLE i tylko czas niestety może cokolwiek zmienić.

Ile czasu ? Chyba - niestety - pokolenia.

22:21, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 grudnia 2012

Coraz bliżej do Świąt - powoli ogarnia Polaków "Świąteczna gorączka" - na szczęście nie wszystkich. Jak Święta to nie może zabraknąć na stole potraw z ryb.
 
Nie przepadam za karpiem (wytwór komunistycznych propagatorów) dlatego co roku przed świętami eksperymentuję, poszukując nowego, smacznego przepisu, na inne gatunki ryb.
W tym miejscu chcę podzielić się z Wami bardzo prostym przepisem dzięki któremu wyczarujecie pyszne, pełne naturalnych aromatów danie i w dodatku naprawdę niezbyt drogie.
Oprócz tego, że jest kolorowe, cudnie pachnie i smakuje to przygotowanie go nie zabiera zbyt wiele czasu.

Pstrąg z mango

Składniki dla 4 osobowej rodziny:
4 filety z pstrąga (ok. 200 g każdy)
przyprawa do ryb
sól prowansalska
pieprz świeżo mielony
oliwa z oliwek
2 łyżki masła
sok z limonki
1 dojrzałe mango
mała cebula czerwona
natka pietruszki
pieprz
sól
szczypta chili
1 łyżka oliwy

Przygotowanie:
Filety opłukać, osuszyć, posypać przyprawą do ryb (zawiera m.in. tamaryndowiec indyjski, imbir, cebulę i liście kolendry) i natrzeć solą oraz pieprzem.
Odstawić do lodówki na godzinę (można też przyprawić dzień wcześniej).
Smażyć na dobrze rozgrzanej oliwie z masłem (2 łyżki masła i ok. 4-6 łyżek oliwy) z obumstron, na złocisty kolor.
Po zdjęciu z patelni odsączyć z tłuszczu na papierowym ręczniku.

Przygotować salsę mango: pokroić mango na kosteczkę, posiekać cebulkę i pietruszkę. Wymieszać wszystko, dodać oliwę i doprawić do smaku.

Pstrąga podawać z salsą i limonką (cytryną).

19:18, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 grudnia 2012

Od pewnego czasu wsłuchuję się w słowa "fanów" na forach klubowych (Wisły,Lecha,Legii czy też Śląska) odnośnie szans i marzeń kibiców ich pupili i śmiech mnie pusty ogarnia - Ci zakapturzeni "kibice" żyją chyba w Matrixie :)

Chyba owi fani nie widzą,że tak naprawdę Polska liga jest słaba,bezbarwna,bez ikry stąd jest nisko sklasyfikowana i dlatego Nasze kluby muszą tak szybko zaczynać przygodę z europejskimi pucharami przegrywając w początkowych fazach el.LM lub LE z ekipami z Łotwy,Estonii,Gruzji,czy też ostatnio z ekipami ze Szwecji,Austrii czy Czech powinna wyglądać lepiej,ale widać było,że Nasze zespoły są BEZNADZIEJNE!
 
Trzeba było pokazać wyższość nad tymi rywalami, a nie lekceważyć i kompromitować się.
Piłkarze powinni wziąć przykład z Madzi Fularczyk (która w parze z Julią Michalską z okrutnym bólem kręgosłupa walczyła jak lwica o medal na wioślarskim torze na Igrzyskach w Londynie) i gryźć trawę na boisku,a tego nie było widać - piłkarze odwalili kolejny raz totalną manianę - podobnie jak kadra na Euro 2012.

Mocno i dosadnie o naszych piłkarzach powiedział nie tak dawno jeden ze znanych i uznanych Naszych piłkarzy...srebrnych olimpijczyków z Barcelony "Ekstraklasa stoi na tragicznym poziomie,brakuje zdolnych młodych Polaków, dlatego ściąga się słabe posiłki z zagranicy i potem mamy obraz nędzy i rozpaczy".

Chyba ktoś naprawdę nie widzi tego,że Polska liga nie jest mocna, nie jesteśmy potęgą - jestem przerażony słabością, którą nasze kluby pokazują na tle przeciętnych europejskich zespołów.

Piszę dopiero teraz o tym a to dlatego,że dostaję białaczki kiedy czytam wypociny fanów w stylu..."Mój (zespół X) jak zagra w el.LM pokaże kto jest the best,a my ..... zrobimy...prawdziwą rzeźnię na trybunach - oto obraz "normalności polskiego futbolu."
Ręce opadają.

20:19, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 grudnia 2012

Wg.wielu Polaków jak słucham i słyszę to Nasze PKP daje ciała.

Chyba tak naprawdę Ci którzy tyle wylewają jadu na nasze narodowe koleje nigdy nie byli na Węgrzech, w Rumunii, Bułgarii lub Turcji. Ja widziałem tamtejsze pociągi i musicie mi uwierzyć na słowo, że polskie PKP jest naprawdę niezłym przewoźnikiem w odróżnieniu od kolei w/w krajów.

Tam naprawdę można nabawić się migreny i rozstroju żołądka. Zazwyczaj pasażerowie mają tam do czynienia z przepełnionymi wagonami, gromadą spoconych ludzi wciśniętymi do pociągu, prawie leżącymi na sobie podróżnymi. Nie wspomnę o zdenerwowanych, krzyczących konduktorach, którzy nie potrafią zrozumieć, że czasami po prostu nie da się przesunąć, ponieważ obok stoi rodzina z trójką dzieci i bagażem blokującym przejście do toalety.

Ostatnio będąc służbowo w podróży w Bułgarii jadąc koleją z Burgas do Sofii 1 klasą udało mi się jakimś cudem zająć miejsce siedzące, jednak kiedy próbowałem dostać się do WC o wejściu do środka nie było mowy, nawet gdyby ktoś był bardzo potrzebujący. Dwa wagony z czterech były zarezerwowane, więc trudno się dziwić, że połowa podróżujących nie miała co ze sobą zrobić. Na kolejnych stacjach niektórzy w ogóle nie wsiedli!

Kiedy już dojeżdżałem do celu mojej podróży zauważyłem jak w mgnieniu oka rozpętała się awantura. Młody mężczyzna w wagonie dla niepalących złamał zakaz. Obok stała starsza pani z dwójką małych dzieci. Grzecznie zwróciła ów panu uwagę, jednak spotkała się z krzykiem i stekiem obelg. Nikt nie zareagował.

Kilka razy widziałem (na Węgrzech i w Turcji) jak w przedziałach miejsce zajmują hałaśliwe nastolatki z alkoholem i używkami. Popisy i rzucanie mięsem to nic, kogo to obchodzi. Oczywiście także nikt nie pokusi się na komentarz, ponieważ strach przed bandą chłystków jest tak ogromny, że aż paraliżuje mowę.

Poza tym norma w/w krajach jak napisałem wyżej - pociągi są przepełnione, zbyt mało wagonów, tory w strasznym stanie (polskie tory są...o 5 klas lepsze niż Tureckie lub Bułgarskie) do tego objazdy w dziwnych miejscach – codzienność dla mieszkańców Bałkanów.

Do dziś dziwię się, że można odcinek nieco ponad 400km (Burgas-Sofia) pokonać w aż 10 godzin, a w naszym kraju Polacy narzekają że jadą z Krakowa do Warszawy przez 4 godzinki! Nasze PKP naprawdę na tle innych krajów europejskich wcale źle nie wygląda :)

23:00, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 listopada 2012

Dziś będąc służbowo w Urzędzie Miasta dowiedziałem się, że “utrudniam” urzędnikom życie. Sam kierownik mi to oznajmił, wezwany przez swoją pracownicę na odsiecz.

Zaczęło się od tego, że nie chcieli bez podania żadnej przyczyny wyjaśnić powodu (ważne dla Naszej restauracji) przełożenia o kolejny miesiąc przekazania pewnych dokumentów – podobno takie są przepisy.
Prowadzenie jałowej dyskusji na niewiele się zdało...kłócenie się o 30 dni w tym wypadku to sprawa dla restauracji niemal “gardłowa”.
 
Dla Nich to TYLKO papierek – dla restauracji oznacza to sporą stratę finansową i to przed samymi Świętami – musielibyśmy teraz by wyrównać straty podnieść ceny w karcie dań by wyrównać tzw.dodatkowe koszty .

Dla urzędnika najważniejsze jest, że w rubryczce z nazwą restauracji postawi “ptaszka” lub “parafkę”,ale dopiero wtedy kiedy jemu to pasuje.

Was też denerwują takie sytuacje?

19:13, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 listopada 2012

Przyznam się Wam nieco skrycie,że od rana dzisiaj głowa mnie boli i może dlatego dużo rzeczy dziś mnie szczególnie drażni (nie jest to związane z tym,iż mamy dzisiaj początek tygodnia)...szczególnie zdenerwowało mnie słownictwo klientów w sile wieku które odwiedziło godzinkę temu restaurację w której pracuję.
Żeby jeszcze o czymś poważnym rozprawiali starsi ludzie to może tak by mnie to nie drażniło,ale to co słyszałem przechodziło pojęcie ludzkie.
Co drugie słowo to – a k...mać, a ch...tam, a pier... to itd.
 
Mogłoby się wydawać, że tylko młodzież klnie jak szewc i to ta dresowa młodzież.
Tamta grupa osób miała dobrze po 50-tce.

Nachodzi mnie taka oto refleksja - czy Polacy w dzisiejszych czasach nie potrafią już wyrażać emocji bez przeklinania?!
Jeszcze rozumiem, bo sam dla wyrażenia bardzo silnych emocji, a raczej bezsilności przy jakiś niespodziewanym, pogmatwanym rozwoju w jakiejś sprawie (głównie w pracy),sam sobie zaklnę przyznaję bez bicia, ale nie o to przecież chodzi.

Czy w każdej kurtuazyjnej nawet rozmowie musi padać tyle przekleństw?
Nie umiemy jako naród już normalnie bez epitetów i tego "chodnikowego" języka rozmawiać? 

Kiedy słyszę tyle niecezurlanych słów po prostu jest mi przykro...czystość języka ojczystego niestety praktycznie nie istnieje.

11:16, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »
środa, 21 listopada 2012

Od kilku dni nie milknie temat odnośnie filmu "Pokłosie" - filmu fabularnego w reżyserii Władysława Pasikowskiego.
Skala jadu,nienawiści do reżysera i aktorów biorących udział w tym filmie mnie poraziła.

Bardzo mocno dziwię się głosom ludzi, którzy film nazywają anty-polskim.
W czasie oglądania filmu w kinie, ani razu tak o nim nie pomyślałem.
Przede wszystkim pomyślałem o wspaniałej przenośni chorej, często bezzasadnej nienawiści do drugiego człowieka.
Wojna potrafi niestety upodlić i zmusić ludzi do niecznych czynów.
Musimy przyjąć na klatę,że Polska historia ma też ciemne plamy - nie zawsze byliśmy w przeszłości dobrzy i chwalebni.
 

Nie mam większej wiedzy na temat wydarzeń, które mogłyby być przyczynkiem
do powstania filmu, ale oceniam go raczej, biorąc pod uwagę tylko własną wrażliwość.
A ta sprawiła, że wbił mnie w fotel.
Dodam tylko,że po zakonczeniu seansu w kinie ludzie płakali.
Moim zdaniem to była prosta reakcja na obraz zła jaki starał się w tym filmie ukazać reżyser.

Pasikowski uderzył we wrażliwą strunę, co widać po ilości emocjonalnych komentarzy dotyczących filmu, jakie można znaleźć w sieci.
Tak od siebie dodam, że większość z tych anonimowych pieniaczy prawdopodobnie nawet nie pofatygowała się do kina, ale swoje zdanie na temat filmu oczywiście posiada.

Jak to u nas, „huzia na Józia”, bo temat Żydów jest niezmiennie atrakcyjny.
Jednocześnie jest to temat bardzo wdzięczny, bo dający możliwość rzucania oskarżeń na prawo i lewo oraz wylewania wiadomo czego.

To film chwilami bardzo przejmujący i taki prawdziwy jeśli chodzi o emocje.
Zawsze się znajdą tacy co będą pluć na innych bo inaczej myślą lub nie poddają się ogółowi.
To kawał solidnego rzemiosła filmowego,ciekawa opowieść i aluzja do naszych czasów.
Trzeba oddać Władysławowi Pasikowskiemu co jego: w odważny sposób mówi o sprawach właściwie nieporuszanych jeszcze w kinie polskim, robi to sobie znanymi środkami i nie sposób odmówić mu racji w takim podejściu.

"Pokłosie" pozostawia więc widza w pewnej konfuzji: oto ciekawy temat, na poziomie scenariuszowym ujęty w znakomitą i naprawdę angażującą formę dający do myślenia nad człowieczeństwem które w chwilach słabości można zatracić.

Każdy widzi inaczej ten film kiedy już obejrzał go w kinie - na tym polega fenomem i odrębność każdego człowieka. Ja także odbieram w osobliwy sposób emocje z ekranu…nie doszukuje się prawdy czasu,prawdy ekranu,prawdy historii jeno to,że cząstka filmowej wsi,zazdrości ludzkiej,chęć posiadania kosztem innych istnieje w każdej ludzkiej istocie.

Obraz Pasikowskiego to pokazanie pewnej historii,która wydarzyła się w polskiej przeszłości i niestety zdarza się do dzisiaj w wielu miejscach na Ziemi.
Nie szukam podobieństwa do świata kościoła,literatury a próbuje analizować siebie jako człowieka.

Nic z tym nie zrobimy,ale nie musimy przykładać do tego ręki zatem Ja nie przykładam swojej…

11:40, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 12 listopada 2012

Jest mi okrutnie przykro z powodu Naszego Narodowego Święta Niepodległości.
Nie potrafimy się WSPÓLNIE cieszyć z odzyskania wolności przez Naszych rodaków w 1918 roku.

To co od pewnego czasu ma miejsce podczas w/w Święta to powód do wielkiego wstydu.
Za grosz poczucia dumy narodowej - zrobiono z 11 listopada...cyrk i bajzel na kółkach.
Znowu doszło do zadym i wzajemnego wyzywania się na marszach i pochodach - m.in.w stolicy przeszły 4 duże marsze,było też 7 mniejszych zgromadzeń. W zeszłym roku właśnie podczas tych marszów doszło do starcia uczestników pochodu z policją - m.in. do nacjonalistów dołączyli bowiem m.in. agresywni kibole - w tym roku niestety było DOKŁADNIE TAK SAMO.

Jak czytałem takie farmazony zamieszczone w sobotę rano w necie jak np.:
"W całym kraju policja oraz ABW inwigiluje, nęka i próbuje powstrzymać wyjazdy na Marsz Niepodległości. Ze wszystkich stron napływają sygnały o zwiększonej mobilizacji dziesiątek tysięcy ludzi. Zachowajcie spokój i nie dajcie się  zastraszyć. Do zobaczenia w Warszawie! Odzyskajmy Polskę! Zróbmy zadymę - niech Polak pokaże,że jesteśmy zniewoleni"
... nóż w kieszeni się otwiera.

Najsmutniejsze jest to jak słychać było podczas w/w marszów na ulichach słowa moherów lub kiboli w kominiarkach ...
"Nie jesteśmy krajem wolnym. Jesteśmy uzależnieni od UE której nasi politycy liżą ....... na każdym kroku. Rosja trzyma nas za twarz,bo może nam gaz przykręcić. Polska istnieje już tylko na mapie co jakiś czas kawałek po kawałku sprzedawane są TATRY i inne perełki, a wszystko w imię prywatyzacji. Nasze stocznie też są pod młotkiem być może coś tam do kupienia jeszcze jest. Nie jesteśmy wolnym państwem czy chcemy czy nie. W imię pieniądza politycy sprzedadzą wszystko, a wtedy znikniemy na dobre i nikt tego nie zauważy, bo nic nie znaczymy dla żadnego z krajów UE i nie tylko".

Skąd w tych ludziach tyle jadu i nienawiści?!

Polacy w większości niestety nie znają własnych praw, nie znają własnych przywilejów i zamiast dowiedzieć się co mogą to wolą pierdzielić głupoty, że rząd to, że rząd tamto.
Że Unia zła, że Ruscy źli.
A guzik - tak wcale nie jest - to nie rząd, nie Unia robi tyle fermentu.
Wszak większy wpływ na Nasze życie ma babka w okienku w urzędzie czy koleś w zarządzie/sklepie w którym mieszkasz/robisz zakupy.
Niech nie opowiadają głupot troglodyci o Unii jak ich jedyna styczność z Unią to oglądanie jej w telewizji.
Dla tych wszystkich osób co narzekają i chcą zmian mam proste hasło:
MASZ LEPSZY POMYSŁ NA RZĄDZENIE SAM ZACZNIJ RZĄDZIĆ - najpierw zapoznaj się RODAKU z prawami i naucz się je wykorzystywać, a potem pierdziel takie komentarze.

Takie matoły  co ględzą o biedzie, że im źle są zakałą społeczeństwa:
Nie macie jaj by iść do pracy, nie macie wiedzy by się normalnie wypowiedzieć, nie macie pojęcia o własnym życiu i oczekujecie WSZYSTKIEGO ZA NIC.
Nie potraficie żyć w społeczeństwie, zawsze będziecie chcieli coś za nic, za to, że głośno krzyczycie SPRAWIEDLIWOŚĆ, OJCZYZNA!
Sami niewiele robicie i oczekujecie czegoś od innych? Nieroby ... Gdyby nie Unia/rząd i tak byś jeden z drugim na coś narzekał, a bo opozycja jest kiepska, a bo Afryka się szybciej rozwija, itp.


Patriota to osoba,która miłuje swój naród bez względu na okoliczności i dba o ojczyznę z POSZANOWANIEM innych narodów!

09:35, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 listopada 2012

Przechodząc kilka dni temu obok maleńkiej księgarni natknąłem się na ciekawą książkę. Okładka już sama w sobie przyciągnęła moją uwagę. Nazwisko autora spowodowało niemal natychmiast żywsze bicie serca - wszak książki Carlosa Ruiza Zafóna mają to do siebie, że każda z nich posiada ten swój cudowny iberyjski klimat.
Miałem już wcześniej możliwość przeczytać dwie jego książki.

"Marina" autorstwa tegoż autora zawładnęła mną bez reszty i nie sposób było się od niej oderwać. Spodziewałem się czegoś ekstra i dostałem naprawdę cudowną historię.
Momentami wzruszającą, momentami mrożącą krew w żyłach.
"Marina" to z jednej strony trzymający w napięciu thriller, a z drugiej opowieść o słodkiej niczym miód i subtelnej jak kwiaty konwalii młodzieńczej miłości.

Jednym z większych plusów są obrazy w "Marinie".
Zafón zawsze miał świetny talent do pisywania rzeczy za pomocą słów w taki sposób, że wszystko stawało się rzeczywiste.
Ale tym razem przerósł samego siebie.

"Marina" rozpoczyna się  intrygującym zdaniem i od razu budzi mnóstwo pytań.
Rzadko kiedy czytelnik zostaje porwany przez książkę tuż po pierwszym zdaniu.
W "Marinie" właśnie tak jest.
Pierwsze słowa intrygują, wzbudzają wiele sprzecznych myśli i nie sposób odłożyć już tej powieści.

12:53, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »

Szpinakowe roladeczki z łososiem i białym twarożkiem

Za oknem szaro,buro i nijako. Nikomu z Nas się nie chce gotować i robi się byle co do jedzenia. Żeby nie wpaść w jesienną kulinarną deprechę można prosto i łatwo przygotować pyszną jak i zdrową przekąskę zanim na stół wskoczy schabowy z ziemniakami i kapustą.

Składniki:

opakowanie mrożonego szpinaku
100g wędzonego łososia
kostka twarogu (najlepiej półtłustego)
3 jajka
koperek
łyżka soku z cytryny
sól i pieprz
gałka muszkatołowa
ząbek czosnku
2 łyżki masła

Przygotowanie:

Na maśle podsmażamy szpinak, dodajemy czosnek, gałkę muszkatołową, sól i pieprz do smaku. Dodajemy do szpinaku 3 żółtka i ubite białka.
Rozsmarowujemy wszystko na dużej blaszce na papierze do pieczenia.
Wkładamy do piekarnika z termoobiegiem na 10 minut na 190 stopni.
Kiedy "ciasto" wystygnie, smarujemy je drobno zmielonym twarogiem z koperkiem, sokiem z cytryny, solą i pieprzem.
Po tym nakładamy łososia.
Zwijamy roladę i wkładamy na kilka godzin do lodówki.

To naprawdę prosta przekąska i jakże pyszna zarazem.
Domownicy zjedzą ją z apetytem.
Smacznego ;)

12:36, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 listopada 2012

Miłość. Nieustannie jej poszukujemy. Czemu?
Bo jest nieuchwytna, bo tak szybko wymyka nam się z rąk.
Pod jej wpływem czujemy się lepsi, staramy się być lepsi, nie tylko dla siebie, ale i dla tej drugiej osoby. Zwalniamy.
Zmniejszamy obroty, bo okazuje się, że codzienny wyścig nas już nie bawi.

Odkładamy na półkę markowe buty, bo one już nie sprawiają, że czujemy się piękniej.
Poranna kawa, którą w biegu chwytamy, wydaje się mieć mniej piany.
We wszystkim odnajdujemy małą ciekawość.

Zafascynowani tym uczuciem, staramy się poruszać lekko, delikatnie, bezszelestnie.
Tak, aby jej nie stracić.
Zamykamy okna prowadzące na ulicę.

Zdaje się być tak doskonale, że nie potrafimy się tym cieszyć w obawie przed katastrofą. Wciąż doszukujemy się haczyka.
Szukamy schodów, które prowadziłyby jeszcze wyżej niż te, na których stoimy.
Aż wreszcie wulkan wybucha.
I płynąca lawa dotyka także naszych stóp, naszego serca i naszego życia.

13:03, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 października 2012

Jestem zaszokowany narzekaniem Polaków, iż zrobiło się zimno na dworze, a w nocy temperatura spada poniżej zera.
To już nie lipiec,a powoli wkracza zimowa aura.
Latem za gorąco, zimą za zimno…to najzwyczajniej w świecie ulubione powody do narzekań w naszym pięknym kraju. Nie lubimy skrajności, a szkoda.


Ktoś mi zaraz odpowie - narzekanie ma wiele dobrych cech - zawsze można ponarzekać razem i się pointegrować ;)
Ale sądzę, że nasze myśli w pewien sposób kształtują naszą rzeczywistość - kierują uwagę na konkretne tereny i w konsekwencji tak wygląda nasz ogląd danej rzeczy co ma wpływ na samą rzecz.

A zatem Polacy zdają się więc mieć skłonność do narzekania na swój nastrój i swoje samopoczucie starając się przełożyć to na pogodę, która w tej sytuacji jest niczemu winna, a raczej nasze położenie geograficzne.

Co zrobić, żeby przestać narzekać?
Pierwsza sprawa, najtrudniejsza, to uświadomienie sobie, że to od NAS zależy jak postrzegamy rzeczywistość i samemu przestać kręcić nosem.

To, że teraz słychać w sklepie, w domu czy w pracy, iż zimno na dworze...gdy tymczasem w domku połowa z Nas ma w domach na ścianach pomarańcze,zielenie i czerwienie... czyli kolory dodające Nam radości i ciepła.
Po prostu dusza tańczy i śpiewa!
Mamy XXI wiek!
UŚMIECHNIJCIE SIĘ – dość marudzenia.

09:40, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 października 2012

Od dziecka marzyłem by zostać pilotem - niekoniecznie odrzutowca.
Nigdy nie było czasu by spełnić swoje marzenia - czas wreszcie na poważną męską decyzję.
Mam za sobą kilka lotów balonem - jednak czegoś w tym brakowało stąd nie tak dawno zapisałem się na wiosenne szkolenie szybowcowe (dobry początek) w jednym z Wielkopolskich Aeroklubów.

Prowadzenie szkolenia podstawowego to podstawa by spełnić swoje marzenia, które pozwalają na wykonywanie samodzielnych lotów już po miesiącu nauki.
Po ukończeniu szkolenia podstawowego piloci doskonalą swe umiejętności w lotach termicznych, przelotach, kursach akrobacji, lotach bez widoczności ziemi czy lotach nocnych.

To będzie prawdziwa radość i spełnienie marzeń jak to,że Nasze narodowe linie lotnicze LOT już niedługo otrzymają pierwszego Boeinga 787 Dreamliner - prawdziwą zapewne chlubę Naszej floty.

 

Ów samolot widoczny powyżej na zdjęciu ma już za sobą testowy lot jeszcze w USA.
Te nowoczesne maszyny zastąpią u naszego narodowego przewoźnika samoloty Boeing 767.

W zamówionych przez PLL LOT samolotach będą trzy klasy pasażerskie: biznes z 18 fotelami rozkładanymi do pozycji leżącej, klasa premium economy mieszcząca 21 foteli oraz klasa ekonomiczna z 213 miejscami.

Zgodnie z zapowiedziami spółki drugi egzemplarz 787 LOT ma otrzymać na początku stycznia 2013 r. trzeci w końcu stycznia, czwarty na początku lutego, a piąty na początku marca. Kolejne trzy sztuki mają być dostarczone w latach 2014-2015.

Polskie Linie Lotnicze LOT będą pierwszą europejską linią, która we flocie będzie miała Dreamlinery.

Podróż w tak komfortowych warunkach nie będzie jednak tania.
Pasażer klasy biznes będzie musiał zapłacić za rejs do Nowego Jorku nawet 10 tysięcy złotych,ale coś za coś.

Leciałem kilkakrotnie Naszymi narodowymi liniami lotniczymi służbowo w dość odległe rejony i do grobowej deski pozostanę ich pasażerem.
Jak tylko Dreamliner'y zaczną latać w barwach LOT-u na regularnych trasach to będę z radością i dumą wkraczać na ich pokłady.

12:22, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 października 2012

Od pewnego czasu jesień za oknem pokazuje,że na poprawę nastroju najlepsze jest dobre ciasto do kawki kiedy wracamy z pracy do domku.
Jeśli mam tylko czas w domu to robię ciasta ze skórką cytrynową lub pomarańczową.
Mają świeży smak - do tego pyszna czekolada i lukier co powoduje przypływ dobrego nastroju.
 
Składniki:
kostka masła (choć margaryna też może być)
180 g cukru pudru
4 jajka
starta skórka z 1 pomarańczy
100 ml mleka
300 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
150 g startej na dużych oczkach gorzkiej czekolady
 
na lukier:
180 g cukru pudru
sok z połowy pomarańczy
 
Miękkie masło ucieramy z cukrem na gładki puszysty krem.
Kolejno wbijamy do masy jajka.
Dodajemy następnie skórkę z pomarańczy i dokładnie mieszamy.
Powoli małymi porcjami wlewamy mleko na zmianę z mąką wymieszaną z proszkiem do pieczenia.Wszystkie składniki mieszamy do uzyskania gładkiej masy.
Ciasto dzielimy na dwie części i do jednej z nich wsypujemy tartą czekoladę i dokładnie mieszamy.
Blachę o wymiarach 24x28 cm natłuszczamy.
Przeładamy ciemne,a potem jasne ciasto nie wyrównując warstw i przemieszamy nożem,żeby powstały fale.
Wstawiamy do nagrzanego do 180 st.C piekarnika i pieczemy przez około 30 minut.
Wyjmujemy je z pieca i studzimy.

By przygotować lukier wystarczy cukier puder rozetrzeć z sokiem pomarańczowym i polać ciasto. Zostawić do zastygnięcia.

Ostatnio owe ciasto zrobiłem w domu i zaniosłem do pracy z okazji 5 lecia mojej pracy w restauracji. Poszło w zasadzie w kwadrans - także musiało ludziom smakować :-)

17:59, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 października 2012

Mój znajomy,który ostatnio rozstał się ze swoją dziewczyną zapytał mi się czy istnieje na tej planecie prawdziwe uczucie między mężczyzną a kobietą skoro jego była dziewczyna tyle mówiła o miłości i szczęściu,a potem przyprawiła mu rogi z jego najlepszym przyjacielem.

Arek twierdzi,że związki to porażka,ciągłe wykorzystywania,rozczarowania,dobre preteksty do załamania.Starałem mu się wytłumaczyć,że związki nie są takie jak On opisuje – nie wszystkie tak wyglądają,że nie może zamykać się w 4 ścianach i załamywać się.

Do niedawna miałem podobne odczucie kiedy jako wdowiec przez 3 lata opłakiwałem ŚP.żonę - "oddałbym wszystko za odrobinę zainteresowania trochę uczucia". Na szczęście sam wziąłem się w garść,uwierzyłem w szczęście i od niedawna jestem w bardzo radosnym i mega szczęśliwym związku z uroczą,wrażliwą i niezwykle inteligentną Justysią.

Arek nie chciał w to uwierzyć – by podnieść Go na duchu powiedziałem mu,iż szczęście ma wiele pojęć,szczęście jest kojarzone przecież z uczuciem, tak silnym,iż czujemy przypływ endorfinek.Jest to chłopak wrażliwy,ale też typ romantyka twardo stąpający jednak po ziemi.Kobiety za nim oglądają się na ulicy więc zapewne niedługo będzie sam.

Związek czujemy inaczej niż na co dzień kiedy jesteśmy szczęśliwi…motyle w brzuszku.Tak nam wtedy lepiej,uwierzyć w coś co innym się wydaje,że to zauroczenie i nic więcej,a pragniemy trochę uczucia i myślimy,iż to jest właśnie to.

Arek uwierzył,że jeszcze będzie szczęśliwy i mówię to innym teraz którzy nie wierzą w swoje szczęście by się nie poddawali – nie dajcie się stłamsić depresji i złemu samopoczuciu.Życie jest zbyt krótkie by tylko z pesymizmem patrzeć na życie, szczęście jest niedaleko – tylko wystarczy po nie sięgnąć.

14:30, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 października 2012

Przez przypadek w interecie ostatnio poszukiwałem książki, która by mnie wciągnęła bez reszty. Na jednym z forów internetowych przeczytałem recenzję książki "Kolekcjoner" pisarki Alex Kavy.

Alex jest pisarką, autorką bestsellerów z gatunku thrillerów psychologicznych.
Dla wielbicieli tego gatunku, książki Alex Kavy będą prawdziwą ucztą, gdyż autorka w mistrzowski sposób tworzy świat pełen zbrodni, czarnych charakterów, okrucieństwa.
Jej książka trzyma w napięciu i na każdym kroku zaskakuje.

Dzięki stylowi pisania autorki, książkę czyta się przyjemnie i szybko.
Nie jest to typowy kryminał, w którym detektywi poszukują niebezpiecznego psychopaty. Czytelnik już w pierwszych rozdziałach poznaje mordercę i motywy jego działania, teraz pozostaje tylko pytanie czy agentce uda się na czas rozgryźć sprawę i zapobiec kolejnym morderstwom.

Alex Kava stworzyła mrożącą krew w żyłach, pełną różnych wątków niesamowitą historię, która jest po prostu fascynująca i przerażająca zarazem.
Bohaterowie wykreowani w ciekawy sposób dzięki czemu każdy z bohaterów może stać się ulubieńcem czytelnika bez względu na swoją rolę w książce.
 
Dawka adrenaliny na maksymalnym poziomie.
Nie ma bata - jak tylko znajdę więcej wolnego czasu wezmę się za czytanie jej kolejnych książek.

09:57, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 października 2012

Wynik i gra Polaków dzisiaj z Anglią była...naprawdę przyzwoita niestety łatwa do przewidzenia.
Z przebiegu spotkania remis jest jak najbardziej zasłużonym wynikiem.

Sam mecz to i tak mały pikuś - szkoda,że wczoraj wyszedł prawdziwy skandal.
Szumnie zapowiadany mecz został odwołany, wszystko przez deszcz i niezamknięty dach.
Szukano na gwałt winnego tej sytuacji by zrzucić winę byle nie na siebie.
Jednak w tym przypadku wstyd to tylko jeden aspekt - odwołany mecz to również ogromne koszty o których jak zauważyłem w felietonach i opisach w necie niemal nikt nie wspomniał słowem.

Straciliśmy PRZEDE WSZYSTKIM na wizerunku i to chyba boli najbardziej.
Świat dowiedział się o tej kuriozalnej sytuacji i nikt nie będzie się zastanawiał, na ile była to decyzja delegata FIFA czy kogoś innego.
Odpowiedzialność za to wydarzenie spada na Nas.
To nam zostanie przyszyta łatka tych nieodpowiedzialnych i my będziemy ofiarami uproszczonych przekazów i stereotypów - ZNOWU!!!!

Sam mecz pokazał,że należymy do europejskich średniaków - to wystarcza widać piłkarzom.
Rooney o 3 klasy zagrał lepiej od Lewego. Był wszędzie - pokazał dlaczego to Rooney jest graczem wielkiej klasy,choć też Robert starał się jak mógł,ale nie miał wsparcia.
Znakomity mecz Grosickiego i Glika - dla mnie obaj byli najjaśniejszymi piłkarzami w tym spotkaniu.

Ów mecz dał jasno do zrozumienia,iż te eliminacje do MŚ dla Nas nie będą może czarną dziurą, ale organizacyjnie niestety musimy się jeszcze wieeeeeeeeeeeeeeeele nauczyć.

18:56, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 października 2012

Jesień to czas kiedy w Naszych pięknych lasach można znaleźć grzyby.
Dla gastronomii to czas prawdziwych żniw i okres kiedy można wykazać się prawdziwą poezją i wyostrzenia smaków klientów.
Można też stworzyć pyszne danie w domku dla siebie i najbliższej osoby jako głowne danie na obiad.
Kurki pasują do tego idealnie,a poza tym nie są aż tak drogie jak pozostałe grzyby, a co najlepsze najbardziej smakują z...makaronem.

Makaron z kurkami i serem pleśniowym

Składniki (2 porcje):
150 g makaronu
200 g świeżych kurek
po łyżce masła i oliwy
2 ząbki czosnku
100 ml białego wytrawnego wina
100 ml śmietany 12%
100 g sera z niebieską pleśnią
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
biały pieprz i sól do smaku

Wykonanie:

Na rozgrzaną oliwę z masłem wrzucamy posiekany czosnek.
Smażymy chwilę i dodajemy wypłukane wcześniej w wodzie kurki.
Większe grzyby możemy przekroić na pół.
Smażymy na średnim ogniu, aż woda z grzybów w większości odparuje.
Podlewamy winem i ponownie czekamy, aż płyn odparuje.
W międzyczasie zaczynamy gotować makaron.
Jak wino jest już odparowane, dodajemy śmietanę i podduszamy kilka minut, aż sos zgęstnieje.
Zdejmujemy z ognia i dodajemy pokruszony ser.
Doprawiamy białym pieprzem.
Ser jest słony więc z soli należy zrezygnować,lub dodać odrobinkę jeśli dla kogoś owemu daniu będzie brakować "tego czegoś".
Całość energicznie mieszamy tak, żeby ser połączył się z sosem.
Wrzucamy makaron i łączymy ze składnikami.
Danie podajemy posypane posiekaną natką pietruszki.
Smacznego!

10:36, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 października 2012

Wczoraj po pracy na przystanku czekając na nocy autobus (niestety) podsłyszałem rozmowę dwóch kobiet - na oko 22/23 letnich - odnośnie mężczyzn. Mówiły na tyle głośno, że usłyszano by je na Syberii. Słowa jakie padały względem facetów nie były zbyt miłe. Nie będę tutaj przytaczać "argumentów" jakie padły (podobne do tych jakie zamieściłem powyżej na zdjęciu tematycznym), jednak dało mi to do myślenia szczerze mówiąc. Z jednym muszę się z obiema młodymi damami zgodzić - część facetów to delikatnie mówiąc...prostaki, niedbający o higienę istoty myślące tylko o jednym.

Choć też NIE KAŻDY facet jest takim...typem. Mężczyzna też człowiek...i kochać chce sercem oraz duszą. Nie wiem kto wymyślił, że facet "to coś takiego co nie jest zdolne do uczuć". Sam mam duszę romantyka, choć twardo stąpam po ziemii.

Mężczyzna pownien być przede wszystkim dżentelmenem, do tego powinien być ambitny, pomysłowy, szarmancki i uczciwy, a nie pusty jak kapsel od butelki po piwie.

Może to dziwne, ale im jestem starszy tym bardziej pragnę mieć "tę jedyną" (muszę się przyznać ale pojawiła się niedawno moja nowa miłość - urocza i kochana pod każdym względem moja J.). Chcę o Nią dbać, spełniać jej marzenia, czuć, że jest szczęśliwa i tęsknić straszliwie kiedy się nie widzimy. Zasługuję na szczęście po niemal już 4 latach bycia wdowcem. Oboje pragniemy założyć rodzinę.

Nie wszyscy faceci chcą tylko skakać z kwiatka na kwiatek, pić piwo, bekać i oglądać każdy mecz jaki tylko pokaże TV.

09:58, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 października 2012

Postanowiłem dodać kilka słów od siebie odnośnie Mongolii,która traktowana jest przez Polaków jako kraj gdzie ludzie żyją w lepiankach,dookoła pełno karaluchów,a podłoże śmierdzi nawozem z JAKA który jest tamtejszym "koniem pociągowym" gospodarki.
Byłem w tym kraju niemal 2 lata temu (tylko przez 5 dni) i mam o Nim jak najlepsze zdanie.

Mongolia to kraj rozległych niekończących się stepów, wiecznie pokrytych śniegiem gór i lodowców, krystalicznie czystych jezior i rzek, dziewiczych lasów oraz surowych pustynnych krajobrazów.
To kraj wiecznie błękitnego nieba, gdzie słońce świeci prawie przez cały rok niezależnie od pory roku, to kraj nietkniętej dziewiczej przyrody oraz nieskazitelnie czystego powietrza.
Ludzie są tam otwarci i bardzo przyjacielscy.
Kuchnia naprawdę wyjątkowa i bardzo...specyficzna, w swoim rodzaju bardziej europejska niż azjatycka.

Malowniczą miejscowością, niewątpliwie zadziwiającą obcokrajowców jest Park Narodowy Gorchi-Tereldż, znajdujący się w odległości 80 km na wschód od stolicy.
Droga do Tereldż biegnie wzdłuż egzotycznej doliny górskiego masywu Gorchi.
Jadąc możemy podziwiać kamienne rzeźby, przypominające kształt żółwia, zająca, śpiącego dinozaura i inne utworzone przez samą przyrodę.

Spanie w jurcie niedaleko tej miejscowości (co przedstwia obrazek na blogu pod głównym tytułem) był naprawdę wielkim przeżyciem - także spoglądając na krajobrazy.
Dzisiejszy wygląd jurty sformował się w procesie długoletnich doskonaleń. Okrągła forma pozwala racjonalnie wykorzystać całą przestrzeń.
Z powodu niewielkiej powierzchni wewnątrz namiotu, w jurtach obowiązuje ścisły obyczaj dotyczący miejsc, w których ustawia się łóżka, w których śpią poszczególni członkowie rodziny, a nawet kierunku, w którym należy obchodzić centralne palenisko (zgodnie z ruchem wskazówek zegara). Wejście zawsze znajduje się od strony południowej, piec - zawsze znajduje się po środku, część wschodnia należy do kobiet, zachodnia do mężczyzn.
 
Dla mnie Mongolia to prawdziwy raj na Naszej planecie i oburzam się słuchając negatywnych opinii o tym przepięknym kraju.

12:00, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5