Ekspresyjno-podróżniczo-kuliarny blog dla wszystkich zakręconych ludzi jak Ja. Luźne myśli ciasnego umysłu. Przemyślenia ciekawe - choć czasami kontrowersyjne.
RSS
piątek, 28 września 2012

Żyjemy w jednej z niezbyt wielu kultur, w których nie jada się owadów.
Tymczasem ich spożywanie niesie ze sobą praktycznie same korzyści.

Jak przekonują entuzjaści (DO KTÓRYCH JA NALEŻĘ) żywienie się owadami - czyli entomofagia jest bardzo zdrowe. Niektóre owady są bowiem źródłem nie tylko białka,ale także witamin i żelaza,czy jak mrówki aminokwasów.Oprócz tego zawierają mniej cholesterolu i więcej nienasyconych kwasów tłuszczowych.

Będąc przez (niestety) tylko 3 tygodnie w Azji nieco ponad 3 lata temu - Tajwan,Japonia,Wietnam - miałem okazję spróbować owadów.Takie smakołyki można kupić tam na miejskich targach co przedstawia obrazek poniżej.

 

Serwowane tam potrawy ucieszą najbardziej wybrednych smakoszy, gdyż poza larwami serwuje się także prażone mrówki, motyle i pluskwy.

Owady są tanie, a różnica między mięsem drogiego kraba a złapanego na łące konika polnego jest prawie żadna.Dla mnie osobiście zwycięzcą i nr.1 pod względem smaku w gastronomii zrobiły owady z rodziny szarańczowatych. W całej niemal Azji można je kupić na straganach: grillowane i opiekane.

 

Mimo to przeciętny Europejczyk krzywi się z niesmakiem, że mógłbyś jeść coś takiego. Co zabawne, ze smakiem oblizujemy się za to na myśl o krabach, krewetkach czy homarach.Wymienione owoce morza to padlinożercy.
Tymczasem większość spożywanych przez ludzi owadów żywi się tylko i wyłącznie roślinami.

Ja nie mam zamiaru rezygnować z takiego rodzaju kuchni - mi ona zasmakowała tym bardziej,że w Poznaniu powstaje restauracja Vine Bridge gdzie będzie można zjeść m.in.koniki polne w czekoladzie, grillowaną szarańczę czy też ciastka z...larwami.

18:21, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »

Choćby nie wiem co - doczekam takiej piwniczki z winami.
Jedni zbierają monety,ktoś inny znaczki,a Ja kupuję butelki dobrego wina,choć nie mam jeszcze takiej kolekcji jak na zdjęciu powyżej.

Wszak wino towarzyszy człowiekowi od wieków.
Kojarzy się z wykwintną ucztą, wesołym towarzystwem, dobrą zabawą i hedonistycznym pojmowaniem świata.
Szkoda,że w Naszym pięknym kraju ludzie nadal chętnie kupują bez opamiętania wódkę zapominając ile radości i przyjemności jest w delektowaniu się smakiem wina.

Słychać głosy,że wino szkodzi - BZDURA (chyba,że przez słowo wino ktoś pojmuje wina typu Samuraj lub Tur).
Dwa kieliszki prawdziwego wina dziennie - najlepiej pite do posiłku przedłużają życie i zmniejszają ryzyko zapadnięcia na choroby serca.
Wino także w niewielkich ilościach dotlenia mózg i poprawia jego ukrwienie, co korzystnie wpływa na jego aktywność, ponadto odpręża i redukuje stres kiedy mamy problemy.

Dlatego kochani kupujcie wino chociażby do obiadu (zamiast coli lub piwa),a przekonacie się,że poczujecie się lepiej i w dobrym nastroju pójdziecie przez życie.



11:56, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 września 2012

Rzadko kiedy zdarza mi się siedzieć i nie robić nic.
Medal dla każdego, kto potrafi godzinami wpatrywać się chociażby w ruch miasta i nie podążyć za nim.

Najlepsza rzecz jaka jest wstanie mnie zatrzymać w domu poza książką i muzyką - jest wino.
Uwielbiam wino - najlepiej takie wytrawne.
Mam w domku małą kolekcję win - głównie z Chile, RPA i Izraela.
Mają szczególy bukiet i niezapomniany smak jakże inny od Naszego europejskiego.

Nie tak dawno odkryłem wyjątkowe wino "Barrica Selection Chardonnay Valle De Casablanca"

 

Produkowane jest wyłącznie z winogron pochodzących z doliny Casablanca w Chile.
Jasno-głęboka żółta barwa z charakterystycznymi aromatami anyżu, czarnej porzeczki, wanilii oraz czekolady z delikatnymi taninami i długim finiszem na podniebieniu pasuje IDEALNIE do ryb w śmietanowych sosach, cielęciny i do miękkich serów.

11:47, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 września 2012

Uwielbiam kawę - wiem wiem nie jest ona zbyt zdrowa,ale dodaje kawusia mega kopa (zwłaszcza kiedy pracujemy od rana do późnego wieczora) - najlepsza jest mocna kawa ukoronowana jedwabistą, mleczną pianką.
Liderem dla mnie jest bezsprzecznie espresso macchiato w najlepszej możliwej oprawie!

Uważam,że kawa ma swoje plusy i minusy wiadomo.
Na pewno nie powinno się pić więcej niż 4 filiżanek dziennie, choć wszystko zależy od wielkości kawy.
 
Związek kawy ze zdrowiem jest niezwykle zawikłany.
Na rynku dostępnych jest wiele rodzajów kaw, różniących się rodzajem, pochodzeniem, sposobem obróbki ziarna i sposobem przygotowania napoju.
Może być kawa rozpuszczalna, z ekspresu, parzona w czajniczku, po turecku, w zależności od upodobań konsumenta.

Kofeina zawarta w kawie ma działanie pobudzające, ułatwia koncentrację, działa łagodnie przeczyszczająco, moczopędnie i chwilowo podnosi ciśnienie krwi.
Wpływ kawy na zdrowie jest zależny przede wszystkim od sposobu jej przyrządzenia, przy pominięciu ilości wypijanych filiżanek.

Dłuższy kontakt zmielonych ziaren z gorącą wodą wpływa na przedostawanie się większej ilości szkodliwych tłuszczów, jak kafestol i kahweol, podnoszących poziom złego cholesterolu i negatywnie wpływających na pracę wątroby.
W związku z tym, pod względem zdrowotnym najgorsza będzie kawa po turecku, a najlepsza kawa z ekspresu wysokociśnieniowego.

Dlatego też dla mnie istnieje tylko kawa z ekspresu wysokociśnieniowego :)

 

20:24, t.kuchcik
Link Dodaj komentarz »

Zapach książek mnie uspokaja. Absolutnie.
Uwielbiam czytać - relaksuję się przy czytaniu lepiej niż pijąc alkohol.
Do książki dobra jest odpowiednia muzyka (ostatnio jestem fanem Ive Mendes).

Wczoraj skończyłem czytać książkę

 

Jest to książka wstrząsająca,która na długo zostaje w pamięci.
Pomimo okrutnej,ale dobrze znanej w dzisiejszych czasach prawdy o obozach koncentracyjnych,kiedy człowiek myśli,że nic już w tej dziedzinie nie jest w stanie go zaskoczyć,natrafia na opowieść,od której włos się jeży na głowie.

Książka pisana jest bardzo przyjemnym i prostym językiem. Przedstawiane wydarzenia sprawiają, że czyta się ją bardzo szybko, niemalże pochłaniając kolejne rozdziały. Akcja zarysowuje nam się powoli, jednak dokładnie określa najpierw ten złudny świat, który przedstawiany jest Bruno przez otaczających go ludzi. Opowieść jest interesująca już od pierwszych stron, a zakończenie niespodziewane i zaskakujące, bo łączy ze sobą zarówno okrucieństwo ludzi, jak i piękno przyjaźni. Jest tu wszystko, czego można by oczekiwać od takiej historii.
 
Pierwszy raz czytałem historię o obozach opowiedzianą przez dziecko. Niby nic strasznego się nie dzieje, ale dziecko zła nie zauważa, bo nie wie co to zło.

 

19:20, t.kuchcik
Link Komentarze (1) »